yaris

MOCNO?

Mam w rodzinnej wiosce taki zakręt na drodze szerokiej na półtora auta osobowego. Gdy jedzie ciężarówka lub traktor jest naprawdę kiepsko. Czasem jedzie sobie traktor czterokołowiec i zajmuje całą drogę i oba trawiaste pobocza. W kilku miejscach droga posiada zakręty w tym jeden z zerową widocznością (wysoki żywopłot). Nie jestem w stanie policzyć ilu ludzi się tam spotkało z rowem melioracyjnym i później z blacharzem.

Wracam sobie spokojnie a tu w rowie. Mocno w rowie nowa Toyota. Po jezdni snuje się bez ładu i składu ładna brunetka po dwudziestce. Wyraźnie w szoku. Na czole zmienia kolory z jasnoczerwonego na fioletowy nieregularna plama. Dziewczyna nie jest zapłakana lecz wyraźnie poturbowana. Ściszyłem muzykę, otworzyłem okno i obserwuję ją dokładnie. Zdobyłem się tylko na jedno słowo:

& – Mocno?

– Przyjebałam głową!

– Uderzyłam…

– Zakręt…

Usiadła w rowie po drugiej stronie katastrofy komunikacyjnej naprzeciwko mojego okna. Chaotycznie i bez ładu i składu rzucała urywki zdań. Miałem jeszcze otworzyć usta i zapytać czy można jej jakoś pomóc, ale ubiegła mnie z potokiem słów w odpowiedzi na niezadane pytania. Z drugiej strony widziałem jak cała wioska idzie z odsieczą, szczególnie mężczyźni w wieku reprodukcyjnym. Odparła niepytana, że pomoc już w drodze. Dwóch nawet niosło grube deski z placu budowy by wyciągnąć Yarisa.

Nie jestem lekarzem, ale osobiście, gdybym chciał wyjść na rycerza i następnie zakisić ogóra, to wezwałbym pogotowie. Jeśli ktoś głową wybija szybę i nie jest terminatorem to wymaga pomocy medycznej. Chyba. Mam nadzieję, że te jełopy skupią się na niej a nie na samochodzie.

pieszy-na-pasach

Drogowy dżentelmen

Społeczność internetowa zachwyciła się wyczynem pewnego Koreańczyka, który własnym ciałem czy też autem chciał obronić pieszego. Gdy to nie zadziałało zatrąbił by ostrzec nieszczęśnika.

Mam trochę inne podejście do tematu. Gdy widzę skradającego się do przejścia pieszego, dziecko w szczególności, dziecko z przygłupią matką jeszcze bardziej, będąc na prawym pasie NIE HAMUJĘ, by nie dawać złudnej nadziei pieszemu. Oczywiście jeśli w lewym lusterku widzę pojeba jadącego 140 km/h bez szansy na wyhamowanie przed pasami…