kontakt-z-uczuciami

Możesz mnie nie lubić

Obiecany wpis o braku kontaktu z własnymi uczuciami. Uczucia są „mięsem” z którego zbudowane jest nasze prawdziwe ciało. Brak kontaktu z własnymi uczuciami jest zatem czymś takim jak posiadanie komputera bez dostępu do internetu. Możesz mnie nie lubić tylko, na Boga, wiedz o tym. Masz do tego prawo jak pies do kości. Zresztą nie mi o tym decydować.

Dorosły człowiek ma kilku przyjaciół/ek, kilkanaście osób się z z nią/nim koleguje. Kocha kogoś i kogoś innego nienawidzi. Wielu lubi, wielu nie lubi. Jeszcze więcej osób po prostu nigdy nie pozna i się nie dowie. Zdrowy, dorosły człowiek żyje w świadomie wybranym ekosystemie przyjaznych mu osób lub obojętnych mu z którymi toczy grę interesów. Nikomu nie ufa – nawet sobie. Wrogów odgarnia na bok jak wielki Kamaz z pługiem śnieżnym.

Byłem sobie kiedyś na terapii, sesji dokładniej, która mnie z niczego nie wyleczyła, ale uświadomiła mi jak ważne jest znać siebie samego. To jest drugi filar „udanego życia” obok poczucia własnej wartości. Terapeutka wiedząc o tym, że jestem absolutne emocjonalne zombie a uczucia widuję tylko na obrazkach, przeprowadziła na mojej osobie ciekawy eksperyment.

Gdzieś w 3/4 mojej (!..) sesji przyszedł celowo umówiony następny pacjent. Poszła go usadzić na te 10-15 minut oczekiwania na jego kolej. Ja zrelaksowany, wyrozumiały, pełen dobroci i miłości do Całej Ludzkości siedziałem grzecznie w fotelu. Pewnie byłem wciąż jeszcze „zaczarowany”, bo na rzucone pytanie po jej powrocie do mnie „co Pan teraz widzi?” zaśmiałem się z niedorzeczności obrazu i odparłem: „morze lub ocean o zmierzchu z wielkimi falami, jest sztorm”. Woda jest symbolem uczuć a siedmiometrowych fal rozbijanych o brzeg nie trzeba już tłumaczyć.

Pora na podsumowanie. Życie jest takie jakie jest. Trafiamy na ludzi, którzy nie potrafią korzystać z zegarka i mamy pełnię praw by dać wyraz naszemu wzburzeniu gdy nas krzywdzą, robią przykrość. Mamy nawet prawo za kimś nie przepadać, bo jego ryj nam się nie podoba i tyle. Najważniejsze jest o tym wiedzieć a dokładniej CZUĆ. Gdy nie czujemy, to może być tak:

– Wychodzę z terapii, umawiam się z gościem na narty i walę go niechcący kijkiem w łeb (15 szwów).

– Jestem jego żoną i 30 lat przesalam mu potrawy, smażę na syfiastym tłuszczu aż zdycha w męczarniach.

– Idziemy z nim i kolegami na piwesio i niechcący wylewam na niego gorącą, dużą kawę wprost okienka McDrive.

– Obiecuję naprawić kosiarkę do trawy 6 marca i wywiązuję się z obietnicy w listopadzie.

Możliwości jest nieskończenie wiele.

 

palac-saturna-czeladz-termy-rzymskie (1)

Pałac Saturna – Czeladź

Z cyklu miejsca warte odwiedzin. Poświęcę tej miejscówce jeszcze z jeden może więcej wpisów. Dzisiaj będzie krótko. Adres strony. Wewnątrz nie można robić zdjęć ponieważ wszyscy chodzą nago poza obsługą i byłoby to raczej niestosowne. Ta fotka jest z recepcji. Miejsce najgłębiej położone zakazanej strefy. Ground Zero. Piękne akwarium morskie:

palac saturna czeladź termy rzysmkie
Termy rzymskie, hotel, mają same zalety. Nawet markotny i zmęczony daję im 8,5 gwiazdki na 10 możliwych.

Koszty? Trzeba pogodzić się z wydatkiem około 100 zł za osobę. W tym kilka godzin pływania, wygrzewania się na najróżniejsze sposoby, pożyczenie ręcznika lub szlafroka, obiad, kawa. Można oczywiście taniej żłopiąc w szatni własny napój izotoniczny (tak bywało w moim wypadku). Termy przyciągają bardziej zimą dlatego latem jest więcej groupon people i łowców okazji. Zimą królują lekarze i prawnicy. Studencięta i młode szproteczki przychodzą z mamą albo co gorsza z tatą i też studiują prawo lub medycynę.

Jeżdżę tam od ponad roku i ze smutkiem zauważam lekką obniżkę toru lotu, ale nie ma jeszcze rozpaczliwej komendy „pull up„. Obniżyli standard o jakieś 10% przez rok. Mają szansę zmienić ten trend. Wszystko zależy od dzianej klienteli. Czeladź to nie londyńskie City. Miasto jest biedne więc tylko nielicznych stać na tego typu rozrywkę.

Pałac czyli hotel sam w sobie robi wrażenie. Minusem jest otoczenie. Z jednej strony jakieś slumsy i Biedronka, z drugiej blokowisko gierkowskich dziesięciopiętrowców.

palac-saturna-czeladz-termy-rzymskie (1)

palac-saturna-czeladz-termy-rzymskie (1)

palac-saturna-czeladz-termy-rzymskie (1)

Wyświetl większą mapę

aquapark-dobry-blog

Tania gadka w solance

Do wpisów zmuszają emocje. Moją wczorajszą było zalanie zegarka sportowego-prezentu w aquaparku. Pływałem sobie jak ten wesoły waleń w basenie zewnętrznym, w oparach z gorącej wody. Lubię to dążenie do pływania pod wodą by głowa nie zmarzła. Nurkowałem przy dnie licząc kafelki. Wynurzyłem się nacisnąłem guzik iluminacji w pulsometrze i zobaczyłem pusty ekran i jedno „pik”. Pik już się nie powtórzył. CZYTAJ więcej