implanty-piersi

Powiększanie piersi na wschodzie

Powiększanie piersi u Azjatek jest dżezi. Z pełną odpowiedzialnością używam tego słowa. Ludzie uwielbiają białe lwy ponieważ nie występują w przyrodzie. Tokijskie nastolatki sikają po nogach na widok kwadratowych arbuzów albo z granatowym miąższem. Azjatki mają dużo tkanki tłuszczowej w okolicach powiek. Ponoć dlatego, żeby ślepia przed zimnem chronić. Kurwa, byliście w Kambodży, jest tam zimno? Tyle wiedzy szkolnej. Pani na biologii już nie tłumaczyła czemu mają małe cycki.

Popatrzcie na tego Białego Lwa:

powiekszanie-biustu

ania-powiekszanie-piersi-piekne-cialo

Ania Enka

Mądra życiowo dziewczyna. Powiększyła sobie wiadomo co. Było to w czasach gdy poważnie wzięła stery swego życia w ręce i postanowiła się dobrze wydać za maż. Jako najmłodsza córka z czterech o wszystko musiała ciężko walczyć, wyrywać pazurami każdy kęs pieczystego, oblizywać kości i w ogóle dramat. Płaczecie już? Spokojnie tylko trochę dramatyzuję.

Ania była i pewnie jest piękną dziewczyną. Teraz jakoś w okolicach 30ki, mężatka, może dzieci nawet ma i dom z ogródkiem. Wtedy w Jej Świecie zmieniłem status z fuck buddy na buddy. Do tego byłem z dala od jej luźnego grona przyjaciół, chłopaków, przyszłych mężów, rodziców. Nikogo nie znałem poza powiedzmy jej najlepszą przyjaciółką. Szpetna dziewucha z wielkimi, no wiecie.

Żałuję tej zmiany statusu do dzisiaj. Ania inwestowała we mnie ostrożnie, ale jednak. Była fantastyczną kochanką a ja pusty jak puszka z tlenem w Tokio. Dalej taki jestem lecz w ten czas nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy. Żyłem nieświadom jak przedszkolak.

Wracając do tematu: Ania postanowiła usidlić najlepszego faceta z możliwych, wziąć ślub, wesele odprawić tam gdzie siostry, którym zazdrościła rodzicielskich uczuć. Była pracowita i zdeterminowana. By osiągnąć cel wybrała renomowany ośrodek w Polanicy – zagłębiu chirurgów plastycznych. Powiększyła sobie biust za 12k z fajnego, mieszczącego się w dłoniach na taki trochę wylewający się z nich.

Zostałem poproszony o odebranie jej z tej Polanicy. Ze względów wizerunkowych, bo nikt z jej znajomych mnie nie znał. Zabieg miał być tajemnicą dla wszystkich. Nawet rodzice u których mieszkała nie wiedzieli. Pamiętam 1 cm śniegu, zimno. Ania strasznie cierpiała. Ból w klatce piersiowej był tak wielki, ze ramiona miała złożone na niej i nie mogła ich rozprostować od 3 dni. Żarła wszystkie możliwe tabletki przeciwbólowe garściami. Musiałem jej ściągnąć spodnie by mogła zrobić siku w kawiarni gdzie odpoczywałem przed długą drogą. Jakieś 250 km.

Zapytała czy jest mi coś dłużna za benzynę. Auto z trzylitrowym silnikiem trochę pali. Wtedy byłem antyasertywny (jeśli jest takie słowo w ogóle). Każdemu odpowiedziałbym “drobiazg, na koszt firmy (na firmę też w końcu tankowałem)”. Jej też bym tak odpowiedział jednak coś we mnie wstąpiło. Powiedziałem 200 zł. Nie pokazała po sobie jak ten kopniak bolał. Z tymi skrzyżowanymi ramionami wyszła na mróz do bankomatu po kasę. Cały czas myślała, że powiem “nie, sorki” czy coś. Przypominam sobie stale tę historię gdy pytam sam siebie kim jestem.

Mam sporą galerię fotek Ani. Może coś wrzucę. W tej chwili tylko obrazek poglądowy. Ania miała piękniejszy tyłeczek.