blogosfera

5 podstawowych gatunków zamieszkujących blogosferę

Sawanna rozciąga się od horyzontu po horyzont. W samej tylko Polsce mamy kilkaset tysięcy blogów. W Chinach blogów i mikroblogów są dziesiątki milionów. Oczywiście to wszystko jest głównie niską i suchą trawą, ale gdzieniegdzie wyrastają akacje skubane przez żyrafy czyli zgodnie z logiką analogii hejterów. Byłem zaskoczony gdy szukałem informacji o języku baskijskim ile jest specjalistycznych blogów poświęconych tylko i wyłącznie lingwistyce albo etnografii. Ludzie dzielą się tam naprawdę zajebiście ekskluzywną wiedzą. Można dzięki nim dotrzeć do tłustszych informacji od tych zdobytych w Wikipedii. Czasem twórcy wspinają się na palce i serwują informacje naprawdę akademickie. Trzeba godzinami szukać lecz to oszczędza pięć lat przeznaczone na studia i pól miliona złotych.

Okiej.

1. Twórca pasywny

(khm, To ja). Nie patrzę we wsteczne lusterko, nie oglądam fali jaką tworzy mój statek. Nie czyszczę kadłuba. To ostatnie się chyba zmieni. Posłucham rad Tomczyka i innych i będę robił regularnie higieniczną wycinkę. Do kadłuba przykleją się glony i skorupiaki i spowalniają statek a w ekstremalnym przypadku topią go. Trzeba chwasty wyrywać najlepiej z korzeniami.

Ponadto nie czytam sam siebie, ponieważ wydaję się sobie mierny, grafomański, chamski, niekulturalny. Nie czytam sam siebie również z powodów czysto ergonomicznych: po co marnować czas na czytanie skoro raz się pisało (i siłą rzeczy czytało i się wie co ma być napisane?).

2. Twórca jak się paczy!

Siedzi nad wpisem tydzień. Potrafi cały wtorek spędzić na rozmyślaniach gdzie najlepiej umieścić przecinek w jednym tylko zdaniu. Współpracuje z agencjami reklamowymi, chadza na wykłady o dobrym pisaniu. Jeśli ma szczęście i dobry towar w końcu wygrywa. Najważniejsza jest jednak szczerość. Nawet najdoskonalszą lipę w końcu się wyczuwa i wszystko pierzcha w popłochu.

3. Twórca stojący na baczność.

Każda nawet najdalsza podróż rozpoczyna się od jednego kroku. Trójka nie robi nigdy tego pierwszego kroku. Jeśli pisze to zakłada taką autocenzurę, że zostaje powietrze w proszku zamiast wpisu. Jeśli już w końcu napisze to na drugi dzień skasuje i zniknie na pięć lat a mamy przecież ograniczone, biologiczne ramy w których żyjemy. Trójki piszą też blogi zamknięte lub nie piszą nigdy wcale chociaż niczego im nie brakuje by zacząć.

4. Czytelnik.

90%. Czyta, bo ciekawość drugiego człowieka jest dobra i naturalna. Może nigdy nie skomentować bo ma w sobie pierwiastek 3. Jeśli komentuje to wspiera okręt, dmie w żagle, poprawia i dodaje energii powieści. Uzupełnia informacje. Wie zawsze czego chce.

5. Cziłała.

Idziesz wiejską uliczką 9.567 raz a cziłała wciąż drze ryja na Ciebie. Nie wyjdzie zza płota bo jest zajęta stawianiem zakazu cofania do tyłu. Poza tym za płotem trzeba się czymś więcej wykazać ponad szczekanie. Popularna nazwa hejter. Nie będę jej używał ponieważ jest a) nadużywana b) zużyta i starta c) mam inne zdanie na temat pochodzenia hejtu. Cziłała to koleś lub koleżanka, którzy nie mają kontaktu z własnymi uczuciami. Słowem – mają problem sami z sobą. Są tymi skorupiakami, które oblepiają okręt. O braku kontaktu z samym sobą i własnymi potrzebami będzie osobny wpis. Tutaj czeka ich los Bernardyna.

cudze-listy

Dlaczego nie czytam cudzych listów

SMS’ów, e-maili, notatek, archiwów gadu-gadu, etc? Miałem i mam jako pracownik IT ogromne możliwości zagłębiania się w cudze, prywatne teksty i tajemnice. Gdybym miał teraz żonę, kochankę, dziewczynę, to w życiu bym nie przeczytał jej pamiętniczka ani nawet nie zajrzał do jej telefonu. Nawet w żartach bym tego nie zrobił. Będąc u szczytu zakochania, w furii zazdrości też nie. Wiem, że wiele z byłych ma do mnie o to pretensje, że ich w ten sposób nie śledziłem.

kaseta

to też zobacz

Dlaczego tak jest? Przez kilkadziesiąt lat myślałem o sobie jako o człowieku niezwykle szlachetnym i nobliwym. No cud, miód i chuj wie co jeszcze. Wgląd w siebie uzmysłowił mi okrutną prawdę. Po prostu boję się w tych esach czy listach przeczytać, że jestem głupi, gruby czy śmierdzę a w ogóle to ona lubi po misjonarsku i poniża ją wypinanie tyłka jak zwierze (jakkolwiek tylko wtedy drze ryja z prawdziwej rozkoszy).

cudzy-list