jola-kwasniewska-krynica

Tu była Jola Kwaśniewska

Nie ta Jolanda. Jola żona Olka zwanego Olkiem Alkoholkiem. Pewnie wiecie, bo jesteście lajfstylowi i światowi, że Krynica Zdrój jest takim małym, polskim Davos. W Davos spotyka się śmietanka polityków (co jakiś czas). Nie tworzą niczego konstruktywnego. To jest raczej rodzaj takiego politycznego clubbingu i marnowania kasy podatników.

Czuć wiosnę, knajpy w kurortach wstają do życia. Zapuszczone jeszcze i szyby myte ostatnio zeszłej jesieni, ale prestiż jest. Żarcie okropne w tym Hotelu Prezydenckim (srazydenckim…). Za to łyżeczka do kawy droższa od dwudaniowego obiadu dla dwóch osób. Mam nadzieję, że do lata postawią to na nogi. Zdjęcie Joli Kwasniewskiej i jej nietrzeźwego małżonka nie rekompensuje syfilizatora.

Egzotyczna ekipa; my plus trójka jakiś ekstremalnych trekkingowców noszących plecaki większe od nich samych. Mój żołądek głosuje na nie. Knajpa ma klasę o czym pewnie można przekonać się w innym terminie.

Za tortury na moim przewodzie pokarmowym powinienem był zabrać jedną łyżkę albo komplet z widelcem i nożem w ramach rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu.

blair-witch-project1

Szamanka – Blair Witch Project

Szamanka wyzdrowiała (a czy one mogą, powinny chorować?) więc wybrałem się do niej. Prawdę mówiąc gdzieś z drugiej strony, głęboko miałem ewentualne korzyści z leczenia paranormalnego. Nie potrafię opisać stanu w jakim jestem. Z pewnością istnieją energie o których ani lekarzom ani fizykom się nie śniło. Niektórzy ludzie potrafią je przekazywać dalej, generować, skupiać. Ważne pytanie brzmi tak; czy zachowują duchowe BHP? Według nauki Kościoła i naszej, co prawda podupadłej, Kultury Łacińskiej, należy się takich specjalistów wystrzegać, bo można złapać naprawdę paskudnego syfa (schizę, opętanie albo i coś gorszego). Dlatego dawniej takie kobiety palono i po kłopocie.

Postąpiłem inaczej. Udałem się do Świętej Kobiety pod albo nad Nowym Sączem w Marcinkowich przyjmującej. W “poczekalni” w trzy dupy ludzi. BTW Szamanka popisywała się zdolnościami cytując nasze rozmowy, których raczej nie mogła słyszeć. Mogę ich podzielić na kategorie:

1. Rodzice z małymi dziećmi na coś beznadziejnie chorymi. Sześciolatek wyglądający na 2 latka, prawie niewidoma dziewczynka, strach nawet pisać.

2. Ludzie dorośli na coś chorzy. Ma 70 lat wpieprza smalec, zagryza boczkiem i popija miodem i ma problem z cukrem…

3. Odjechana wiejska młodzież. Typ czytelniczki “Życie Gwiazd”, ze zdjęciem męża i pytaniem czy ta dziwka Elka trzy stodoły dalej nie rzuciła uroku na jej Heńka.

Cennika nie ma. Szacuneczek ponieważ po tym poznaje się skutecznych szamanów. Muszą się opędzać od kasy. Dałem 20 zeta, bo kolejkowi mówili od 10 zł w górę. Napromieniowała mnie czynnikiem X tak, że cały dzień chodziłem odwrócony tył na przód a do łózka padłem jakbym wrócił z wojny w Mandżurii.

Szamanka odpowiada na ważne dla chorego pytanie. Coś jak Pytia w Grecji. Powiedziałem, że nie mam żadnych pytań. Wyraźnie zastrzeliła ją moja postawa. Widzieć zaskoczoną szamankę bezcenne. Nie czuję z tego powodu satysfakcji. Żal mi się jej zrobiło, że nie mogła się wykazać, uczynić czegoś dobrego czy łorewer. Dziwne uczucie miałem

Wyrocznia Delficka – sławna w starożytnej Grecji wyrocznia w Delfach pochodząca jeszcze z okresu mykeńskiego, kiedy była miejscem kultu boga chtonicznego. Grecy uważali sanktuarium za omphalos – pępek świata. W okresie homeryckim wyrocznia stała się ośrodkiem kultu Apollina, a przepowiednie wieściła siedząca na trójnogu kapłanka Pytia, wieszczka Apollina.

Wrażenia z otoczenia:

Od razu nasuwa się kultowy, urywający dupę, film 1999 roku “Blair Witch Prjoect“. Film nakręcony za grosze, który przyniósł dziesiątki milionów dolarów zysku i znalazł wielu naśladowców. Choćby cykl “Paranormal Activity”. BWP zresztą stworzył nowy gatunek filmu. Kto nie widział migiem musi.

blair-witch-project1

 

Stary dom w którym przyjmowała. Psia buda, “niskie drzwi” (bo ludzie kiedyś ze zwierzętami mieszkali), dziesiątki krzyżyków uplecionych z gałązek. Robi wrażenie. Prasłowiańska literka A przypominająca Krzyż Maltański jest symbolem generującym moc. Cholera wie czy chodzi o odganianie złych chrześcijaństwu duchów czy wręcz wabienie ich.

dom-swietej-kobiety-nowy-sacz

 

dom-swietej-kobiety

 

Nowy dom. Obecna “Izba Przyjęć”:

szamanka-nowy-sacz

 

Póki nie tańczą po rozżarzonych węglach to jest wporzo.

dom-swietej-kobiety-szamanka

nowy-sacz-lody-koral

Lody Koral

Na trzy Maybachy zarejestrowane w Polsce dwa należą do rodziny Koralowców z Nowego Sącza. Poza tym producent ma podgrzewany asfalt na swojej posesji. W pierwszej chwili pomyślałem o tym, że podgrzewa go po to by był miękki (ten asfalt). To bardzo perwersyjne. Wyobrażacie sobie kolesia, który produkuje lody i ma fiksację na punkcie topienia śniegu i lodu na swojej własnej drodze?

Jego ojciec zaczynał wożąc lody w wózku przyczepionym do roweru. Piękna polska urban ledżend.

Na pierwszym roku w akademiku miałem dwóch sąsiadów z Nowego Sącza. Byli mali, chudzi i bladzi jakby w Nowym Sączu nie było dni słonecznych ani mikroelementów ani nawet zasranych witamin. Za to po pół litra wyglądali tak samo a ja chodziłem na czworaka i błagałem o litość. Do tego ludzie nie mieli kasy nawet żeby mięso na kartki wykupić a było 5 deko na łebka na kwartał. Nigdy wcześniej nie byłem w Nowym Sączu więc jakoś musiałem go sobie wyobrazić. Pryzmatem była pamięć o tych dwóch kolegach. Nowy Sącz jest taki sam jak moje wspomnienie.

Gdyby nie fabryka lodów Koral pewnie zburzyliby to miasto i posiali trawę i kosodrzewinę w tym miejscu.

A tak wyglądałby Maybach kupę jakby je jeszcze chcieli produkować w Daimlerze:

maybach