razem-konie-krasc

Razem konie kraść

W końcu zrozumiałem, poczułem, bo czucie to zmysł, którego 4 dekady byłem pozbawiony, co oznacza “razem konie kraść”. Nic nie buduje takiej więzi (tak to doskonałe słowo) jak wspólne przestępstwo, walka na froncie czy coś w ten deseń.

Oczywiście kradzież jest naganna i nie tylko dlatego, że jest zakazana w Dekalogu. Kradzież zaburza naturalną harmonię i coś coś można nazwać dobrostanem tego kto kradnie i oczywiście okradzionego. Poza tym w czasach gdy powiedzenie “można z nim razem konie kraść” za taki czyn płaciło się co najmniej własną i przyjaciela śmiercią. Koń był czymś więcej niż obecnie samochód. Średnia klasa dziś trzyma konia jak lokatę bankową w hotelu dla koni. Płacą pięć stów abonamentu i już raz na kwartał można uprawiać modny sport. Drzewiej koń tak jak krowa był fundamentem bytu rodziny. Krowa dawała proteiny a koń pozwalał obrobić pole lub dojechać gdziekolwiek.

W życiu spotkałem może z 5 przyjaciół z którymi wybrałbym się na kradzież koni. Ostatnio Pana Młodego. Od trzech lat wybieraliśmy się razem łupić choinki. Nie można nazwać tego nawet kradzieżą ponieważ drzewka są samosiejkami na opuszczonym boisku. Na wsi społeczeństwo się zestarzało okrutnie i nie ma komu haratać w gałę. Od dwudziestu lat boisko zarasta a okoliczni mieszkańcy co grudzień wycinają sobie drzewka na Święta.

Cudownie było maszerować przez ten Lasek Buloński z ostrą siekierą i oceniać choinki. Już trzy razy wybrałem przepiękne. W zeszłym roku tak samo. Zapuściłem się aż po linię deweloperskich potworków, które będą spłacane 30 lat a po 20 obrócą się w ruinę z powodu wykonania z najtańszego syfu jaki można sobie w budownictwie wyobrazić. Bałem się, że ktoś z okna nas zauważy i zadzwoni gdzie trzeba. Ludzie wydający połowę dochodów na hipotekę są zdolni do ulżenia sobie w bólu w ten sposób. Tak czy inaczej dreszczyk emocji był i z byle kim takich rzeczy nie da się robić.

Żeby było bardziej metafizycznie choinki owijałem jak szynkę kablem skrętką. Niewyobrażalna szkoda jest taka, że Mario jedzie na wózek widłowy do Holandii. Mam nadzieję, że ktoś kiedyś rozliczy z tego Tuska jak zrobiono to z Caucescu swego czasu.

Piękna, nieprawdaż? Tak, wiem, że tą focią wśród faszionetek nie zabłysnę, ale mogę z tym żyć. Zresztą nie o to chodzi.

choinka

 

Dla Barbary też jedną zajumałem. Nie ma jak świeża choinka. Zupełnie jak karp z wanny. Te choinki z targów zostały ścięte w połowie listopada i potrafią wyłysieć przed Wigilią.