karpik-graboszyce

Karpik – Graboszyce

Obowiązkowe miejsce jeśli szukacie przyjemności w podróżach po Polsce. Karpik w Graboszycach (Małopolska i piękne okolice).

Jesienna wycieczka dała memu podniebieniu nieziemskie doświadczenie, ale po kolei. Podziwiam self-made-manów czy tam manki. Ktokolwiek postawił kompleks stawów hodowlanych karpia, do tego dobudował hotele, restauracje i parkingi, zasługuje na mój wielki szacunek. Zrobić coś z niczego zawsze budzi mój podziw.

Polecam “Karpik” na wesele, na seks z kochanką w hotelu (dwójka tylko 90 zł), bo w aucie to nie teges i tapicerkę może obcasami zniszczyć. Konferencje i inne rzeczy też robią. Nie miałem przyjemności, ale po tym co doświadczyłem w restauracji stawiam w ciemno.

Uwielbiam rybę, uwielbiam słodkowodne ryby wędzone. Karp wędzony z “Karpika” w Graboszycach pobił wszystko co do tej pory włożyłem w usta (na widelcu, proszę bez skojarzeń). Kosztuje 60 zł czy może 70 zł za kilogram. W porównaniu do surowego węgorza udającego wędzonego z Makro to niewiele. Z drugiej strony to w pizdu kasy i kilka osób przy stole może wyczyścić nieźle budżet. Także ostrożnie z fundowaniem.

Wracając do karpia wędzonego. Smakował jak wędzony kurczak z tą drobną różnicą, że smak ten był sto razy smaczniejszy. Nie ma słów w języku polskim by to opisać. Chciałem lizać ostre kości, wziąć raty albo przekroczyć limit na karcie by zjeść jeszcze. Karpik był jak Sharon Stone bez majtek w słynnej scenie przesłuchania. Karpik był jak Tomy Lee Jones w Ściganym! Karpik był nawet LEPSZY.

Musicie go skosztować.

Widok na staw hodowlany na satelitarnej mapce poniżej to jest ten trójkąt:

karpik-graboszyce

Podłużny budynek restauracja na przyjęcia jak myślę:

karpik-graboszyce karpik-graboszyce karpik-graboszyce karpik-graboszyce


karpik Graboszyce