jola-kwasniewska-krynica

Tu była Jola Kwaśniewska

Nie ta Jolanda. Jola żona Olka zwanego Olkiem Alkoholkiem. Pewnie wiecie, bo jesteście lajfstylowi i światowi, że Krynica Zdrój jest takim małym, polskim Davos. W Davos spotyka się śmietanka polityków (co jakiś czas). Nie tworzą niczego konstruktywnego. To jest raczej rodzaj takiego politycznego clubbingu i marnowania kasy podatników.

Czuć wiosnę, knajpy w kurortach wstają do życia. Zapuszczone jeszcze i szyby myte ostatnio zeszłej jesieni, ale prestiż jest. Żarcie okropne w tym Hotelu Prezydenckim (srazydenckim…). Za to łyżeczka do kawy droższa od dwudaniowego obiadu dla dwóch osób. Mam nadzieję, że do lata postawią to na nogi. Zdjęcie Joli Kwasniewskiej i jej nietrzeźwego małżonka nie rekompensuje syfilizatora.

Egzotyczna ekipa; my plus trójka jakiś ekstremalnych trekkingowców noszących plecaki większe od nich samych. Mój żołądek głosuje na nie. Knajpa ma klasę o czym pewnie można przekonać się w innym terminie.

Za tortury na moim przewodzie pokarmowym powinienem był zabrać jedną łyżkę albo komplet z widelcem i nożem w ramach rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu.

my-slowianie

Lukszoria Abharbra (lub coś w tym rodzaju)

Ponoć za tłusta na modelkę postanowiła się odegrać w teledyskach i u Kupy Wojewódzkiego. Gdybym potrafił zapamiętać jej pseudonim sceniczny z pewnością bym go hasztagował.

Jem sobie kurę podwójnie smażoną w sosie słodko-kwaśnym. Nie mam w ogóle focusa w oczach. Patrzę na małego Chińczyka i tatę Chińczyka i Chinkę, jak tworzą wspaniałą polską rodzinę. Z salonu fitness wyszła młoda para i wlazła mi w kadr. Dziewczyna podobna do tej Lukszorii. Typowa brunetka o błękitnych oczach. Pewnie zastosowała jakiś tutorial makijażu “mejkap lukszoria”. Chłopak o kartoflanej urodzie. Wyciska 220 kg lewą ręką.

Nudy, nie? No i ta Lukszoria całuje się z fitnesem. Widok ten był tak nieapetyczny jak widok mewy karmiącej pisklęta przeżutymi i częściowo strawionymi kawałkami sardynek. Dlatego przesunąłem wzrok o 15 stopni i skupiłem jeszcze bardziej na małym Chiniątku.

Wtem Lukszoria odwraca się do mnie, chwilę zwleka z komunikatem. Czego może chcieć? Wracam na nią wzrokiem. Dokładnie reguluję ostrość idealnie w jej kocich oczach i czekam na komunikat. Skubana przeczekała chwilę na moją uwagę, aż przestawię się na jej kanał. Awesome. Też bym chciał tak umieć.

Mówi:

– Bo my się bardzo kochamy.

Uśmiechnąłem się do niej niesymetrycznie w myślach przewijając listę adekwatnych do sytuacji odpowiedzi. Czysto hipotetycznie. Zapomniałem wspomnieć, że byłem przytkany sporym kawałkiem kurczaka.

Odpowiedzi:

A: Jebie mnie to.

B: Gratukurwalacje.

C: Jeśli głębiej temu kartoflowi wsuniesz język to wyciągniesz mu z gardła kapsułkę L-Arganiny albo FatBurnera.

D: Tak?

E: Podaj mi choć jeden powód dla którego miałoby mnie to interesować.