dorozkarki w krakowie

Dorożkarka z iPhone’em

To jest dalszy odcinek cienkiej czerwonej linii. Proszę zauważyć, że jestem bardzo dżender, ponieważ odmieniam dorożkarza. Nie znalazłem też granicy między handlem urodą, reklamowaniem przy pomocy atrakcyjnych dziewcząt, a prostytucją. Nie ma takiej granicy po prostu.

W Krakowie gang dorożkarzy łupiący bezlitośnie turystów z Izraela albo Japonii posługuje się instrumentalnie pięknymi kobietami, które wabią odwiedzających nasz kraj na przejażdżkę za stówę. Nigdzie tego nie widziałem (z drugiej strony w dupie też byłem więc nie mam dużej skali porównawczej), ale zobaczyłem TO drugi raz w bajkowym, bośniackim Mostarze. Przy każdej kafejce, knajpce sklepiku kręciła się jakaś śliczna foczka. Albo coś tam sprzedawała, albo rozdawała ulotki i kierowała gdzie trzeba. Wnioski: w krajach pozbawionych poczucia własnej wartości, godności, ten typ reklamy się praktykuje. Według toku myślenia – nie mamy nic, jesteśmy nikim, to sprzedamy dobra naturalne w postaci kobiet jak kartofle.

CZYTAJ więcej