synek-mamy

Jak rozpoznać synka mamusi Vol 3. Fleja

Ciąg dalszy.

Synek mamusi czyli Wasz toksyczny jak sarin wybranek serca jest niemal zawsze fleją nawet gdy na pierwszy, drugi a nawet trzeci rzut oka jest ładniejszy i schludniejszy od Was, dziewczęta. Nawet gdy jest metroseksualnym pizdusiem wydającym na kremy do twarzy tyle co na ogrzewanie domu gazem.

Dobrze, że otworzyłem ten cykl w okolicach Walę Tynków. Walentynki to takie helołin tylko, że niby o miłości. Wiele będzie zawodów i złamanych serc, bo esa jako pierwszy nie wysłał albo spóźnił się tablicą na fejsie. Mój cykl o SM powinien wiele niewieścich dusz ukoić. *.SYS. Saving Your Souls.

SM’owy fleja może być zwykłym ciarachem i brudasem lub posiadać tylko tę es emową właściwość Flejowatość SM (tak, wiem, kolejna tajemnicza jednostka chorobowa). Może mieć też to i to.

W Tym wpisie skupie się na Flejowatości Esemowej. Kilka z podstawowych jej typów.

1. Ubrany inaczej.

Weźmy tego kolesia. Od pasa w górę normalnie, prawie jak człowiek. Od pasa w dół jak przedszkolak noszący spodnie sprzed roku lub dwóch. Trochę z nich wyrósł i to jest cool. Nie jest.

synek-mamusi-sm

2. Plamka.

Wyobraźcie sobie stół i grupę powiedzmy przyjaciół dziesięciu wcinających tłuste udka, skrzydełka. Tłuszcz ściele się gęsto. Olej pryska na lewo i prawo. Wypada mieć przy stole parasol. Tylko SM będzie ujebany z tych dziesięciu osób. W najlepszym wypadku odejdzie od stołu jako jedyny z plamką na spodniach czy koszuli.

3. Miejsce zamieszkania.

O tym, że SM mieszka wciąż z mamą jeszcze będzie. Nawet jeśli z nią nie mieszka to weekendy spędzają razem więc lepiej w te dni bądź obeznana z repertuarem kinowym lub odwiedź galerię handlową w której nie byłaś już aż 4 dni! Wracając do punktu 3. Miejsce zamieszkania SM’a wygląda jak miejsca starć rebeliantów z siłami rządowymi w Damaszku.

4. Skarpetki.

Zawsze ma dwie różne. Dobrze jest gdy mają tylko różne odcienie. Wyjątkiem od tej złotej reguły jest ten krótki czas gdy SM ubiera właśnie świeżo kupioną parę skarpetek. Rozrywa je, ściąga metki, ale tak szczerze, to i tutaj dochodzi czasem do wybrania dwóch różnych.

5. Samochód.

O tym było, ale uzupełnię. W NOWYM aucie esema mieszka już trzecie pokolenie kotów. Oczywiście nie pamięta ich imion. Imion ludzi też nie pamięta co nie powinno dziwić. Skoro ma koty to muszą być też myszy a myszy jak wiadomo biorą się z brudu. Chociaż z tym brudem może nie jest zbyt precyzyjnie. Na miejscu pasażera znajduje się skład toreb z McDrive (jakieś dwa metry sześcienne). Wysypałby je do kosza na stacji benzynowej, ale tam są kosze a nie kontenery przemysłowe.

6. Buty.

Najzwyczajniej ujebane. Dobrze jest gdy nie mają od spodu przyklejonego psiego gówna z zeszłego lata.

7. Mycie rąk.

Z tym jest okay tylko na odwrót. SM myje ręce przed wejściem do toalety by nie pobrudzić palcami wacka.

8. Koszule.

Oczywiście prasuje je, bo tak się robi. Tylko z przodu ponieważ z tyłu się nie widzi. Bo kto z ludzi, no kto, może widzieć do tyłu?

 

dobry-blog

Przegląd blogów

Dodam: Blogów z górnej półki. Sam zaczynałem w okolicach chyba 2003-2004 i wtedy to było coś co raczkowało i nie było wcale pewne, że stanie na nogi. Wiedziałem jak, ale brakło pracy i energii by wybić się ponad tysiąc unikalnych userów. Tym razem będzie inaczej.

Co widać gdy przejrzy się choćby top 30 Kominka?

Blogi te nie dosyć, że zarabiają na siebie, to jeszcze, całkiem często przynoszą piszącemu znaczne dochody. Widziałem niedawno na “Planete” film o Google. Boże, jak Francuzi nienawidzą Ameryki. To jest osobna i zabawna historia. Jedna konkluzja spodobała mi się wyjątkowo. Jakieś Frncuziątko stwierdziło, że strony prywatne userów kilkanaście lat temu pulsowały indywidualizmem. Każda była inna. Skacząc po sieci można było być “zastrzelonym”, spaść z krzesła wielokrotnie. Te czasy dzięki (fak ju) Google minęły bezpowrotnie. MySpace, Insta-rzyg-gram, Youtube, Ryjoksiażka unifikują ludzi jak prasa do blachy w niemal identyczne kształty. Wcale nie trzeba kopiować zdjęć od znajomych. Internauci zachowują się jak miliardowa ławica szprotek. Wszyscy w jednej sekundzie zmieniają kierunek, płyną stadem pod jednym kątem.

Z 18s będzie inaczej.

Co zauważyłem u elity blogerskiej? Nie krytykuję. Proszę o zrozumienie to jest tylko opis przyrody jak z safari w Kenii.

1. Piszą pod własnym nazwiskiem. Bolesław Prus czy inny pseudonim już nie przejdzie.

2. We własnych domenach, na płatnych szablonach wordpressa. Strony są wypieszczone przez grafików.

3. Czasem pracuje nad sajtem kilku ludzi. Obowiązkowy support w postaci fotografa, wizażysty, etc.

4. Blog składa się z 3-4 elementów. Jednym z obowiązkowych jest kącik do kontaktów z PRowcami i agencjami reklamowymi.

5. Brak taniej klikowej reklamy typu AdWords. Znaczy ciągną wystarczająco dużo hajsu by wysrać się na tysiaka lub dwa od Google.

6. Królują blogi kobiece. Tylko one potrafią wyjebać 300 zł na krem pod oczy wystarczający na 5 dni. Kasa właśnie je najbardziej pompuje.