cudze-rozmowy-czytac

No może raz

Czytałem cudzą korespondencję. Czytałem jest nie na miejscu, bo może z trzy słowa przeczytałem nic nie znaczące po czym wybiegłem z serwerowni intensywnie gumując zapis w mózgu, pamięci własnej.

W szczycie jakiegoś bólu “miłosnego” zainstalowałem w serwerze odpowiadającym za internet w firmie, program snifujący czyli wąchający wszystkie pakiety danych wysyłane i odbierane przez użytkowników. Chodziło mi o jedna cudowną użytkowniczkę. Dokładniej w ISA Server. Chodziło mi tylko o M3. Z dziesiątków milionów linii wybrałem te dotyczące mojej Świętej, chorej miłości. Odczytałem hasło logowania do GG, dwa słowa rozmowy z jej koleżanką chyba. Po tym skasowałem program, wyczyściłem dane. Włożyłem wiele wysiłku w to by zapomnieć o tym, że byłem zdolny do czegoś takiego. Oczywiście nigdy nie użyłem tego hasła. Nie, skąd, nie jestem szlachetny. Po prostu wtedy już wiedziałem co to jest “Wicked Game“. Popukałem się w czoło, mówiąc do siebie “ty stary idioto” i tyle.