alaska

Dzisiaj rocznica

O której nie napiszę, ponieważ jest to wciąż dla mnie zbyt ciężkie. Wielu z Was z pewnością wie do czego służy hipnoza. Jakie są jej rodzaje i w ogóle. Dzisiaj nie będzie o hipnozie scenicznej służącej podniecie i taniej rozrywce dla gawiedzi. Podczas takich pokazów kładzie się dwumetrowego nieszczęśnika opartego potylicą i piętami na dwóch krzesłach – leży tak naprężony jak gitarowa struna –  a hipnotyzer jeszcze włazi mu na brzuch i skacze. Nawet stalowa belka mogłaby tego nie wytrzymać zatem dziękujmy Bogu za to jak wspaniałym ciałem nas obdarzył. Inna rzecz, że delikwent gdy się wybudzi a normalnym stanie świadomości nie jest zbyt wysportowany, stwierdza, że wszystko go, cytuję, “napierdala”.

Ja poddawałem się leczniczej formie hipnozy z zachowaniem pełnej świadomości. Jedynymi zaburzeniami realnego świata jest niekontrolowany upływ czasu i zaburzenia jego przemijania. Pięć godzin mija jak kwadrans (odsyłam do “Niedziela z M3“). Ponadto nigdy nie pozwalałem posunąć się za daleko cokolwiek by to miało oznaczać.

Ostatniej terapii przełamałem lody i pozwoliłem na regresję do najwcześniejszego dzieciństwa. Po nitce do kłębka do wcielenia “przed”. Nie wiem jak to ubrać w słowa, bo nie jestem zwolennikiem tego indyjskiego gówna z New Age i reinkarnacją. Egzorcyści Kościoła Katolickiego twierdzą, że nosimy grzechy wielu pokoleń. Tak czy inaczej wszystkie cywilizacje wierzą w łączność z przodkami.

Nie, nie byłem w poprzednim życiu ani Hitlerem ani Ajnsztajnem ani Napoleonem. Byłam kobietą z małego miasteczka. Może moją własną przodkinią. Wszystko działo się gdzieś na wschodzie Polski. Spokojnie będzie o tym wpis.

Mam taką cechę: nie mam żadnego kontaktu z własnymi uczuciami (kurde, o tym też miał być wpis). Nie przeżywam uczuć wszystkimi zmysłami, całym ciałem. Widzę tylko obrazy, bez dźwięku, zapachu, temperatury. Tak jak ślepiec ma piękny słuch ja wykształciłem sobie postrzeganie pięknych obrazów zamiast czucia. (BTW – czucie jest najważniejsze).

Do sedna.

Cofamy się do momentu przed narodzinami. Co Pan widzi? Co tam jest? Przed własnymi narodzinami. Po śmierci tej kobiety. ???

– (nic nie odpowiedziałem, bo wydało mi się to durne).

Wam mogę. Widzę góry. Przepiękne ale egzotyczne. Nie Tatry, nie Alpy. Coś zupełnie innego. Wiszę na wysokości dwóch, trzech tysięcy metrów. Nie czuję zimna, raczej o nim wiem. W ogóle czuję się fantastycznie jak nigdy. Czuję błogość spokój. Stan w którym nie ma żadnych pytań, bo wszystkie odpowiedzi zostały już udzielone. Jestem punktem nieskończenie małym. Nie istnieję w formie fizycznej. Cząsteczki powietrza między, którymi jestem są miliardy razy większe niż ja. No i ten widok nieprawdopodobnie piękny na góry i przyrodę pod nimi. Dla własnych potrzeb uznałem, że jestem gdzieś w północy Północnej Ameryki. Nie sądzę by to było istotne. Nigdy też nie podjąłem próby interpretacji tego obrazu. Absolutu się nie obgaduje.

gory-alaska

 

Kawałek gorzkiej jak piołun liryki. Poszukajcie sobie na teksty piosenek czy na czym tam chcecie (True Detective):