cocomo-kraków

Cocomo – Czerwony golfik w pipetkę

Ostatnio spotyka mnie wiele przypadków o skrajnie niskim poziomie prawdopodobieństwa. Ciekawe ku czemu to zmierza i dlaczego nie mam tego w LOTTO? Na ten przykład robię zakupy w największym śląskim multipleksie Silesia City Center, jestem zajęty rozliczaniem z ekspedientką. Z lewej idzie właściciel (albo figurant) ekskluzywnej sieci burdeli “Cocomo“. Kryminaliści prawdziwi a takim jest ten koleś, nie są z mojej ulubionej bajki. To, że oskubał szefa jakieś wielkiej huty na milion złotych też nie jest fajne, ale…

Ekipa TVN namierzyła Go w kościele w którym bywa co niedzielę (po odsiedzeniu wcześniej słusznego wyroku). Gość wsiadał do Ferrari i grzecznie odmówił rozmowy z hienami z TVN, jednocześnie równie taktownie zaprosił ich do swojego biura. Wtedy to rzeczowo wyłożył, że oskubany znał cenę butelki szampana (15.000 zł) i nie jego winą jest jego nieumiejętność obchodzenia się z kurwami. Pan dyrektor jest dorosły, mamy kapitalizm, wolny rynek, dowolność w ustalaniu cen. Dziękuję Panom za rozmowę i tyle.

Gdyby nie to, że byłem zajęty a on rozmawiał przez telefon, to podszedłbym i poprosił o autograf i złożył wyrazy szacunku za asertywność na odpowiednim, jakże rzadko spotykanym poziomie.

Po kwadransie, wychodząc, postanowiłem kupić w Grycanie kawę na wynos, na długą drogę. Stoję przy ladzie jak ćwok i czekam aż leniwe krowy ją zrobią. Rozmawiają z sobą o czerwonym golfiku w pepitkę. Jedna znika na zapleczu, za nią idzie druga i zostawiają Grycana w pizdu na pastwę losu ze mną stojącym tam jak pokutnik. Pierdolą dalej o tym czerwonym golfiku w serek, z pepitką, z lamówką i obszyciem u dołu. Jedna pani przerywa na chwile i rzuca do mnie bym jeszcze chwilę poczekał. A naprawdę miałem ochotę na kawę.

izrael

WTEDY w jakimś natchnieniu wpadłem na pomysł rozpoczęcia treningu asertywności. Postanowiłem odejść w kierunku podziemnego parkingu i wracać. Normalnie stałbym tam jak skrajny jełop i słuchał o pierdolonym golfiku i MYŚLAŁ CO ONA POMYŚLI O MNIE JEŚLI ODEJDĘ. Oczywiście pomyślała; “co za wredny kutas”.

.

.

.

I niewiele się pomyliła, ale świetnie mi z tym.

grycan