czeska budka telefoniczna

Palec pod budkę

Mam do budek telefonicznych jakiś sentyment i miętę. Nie ma już budek takich budkowych. Można jeszcze spotkać takie potworki z pleksi. Jako małe dziecko wpadłem na pomysł schronienia się w budce przed burzą czy deszczem. W tym samym miejscu 15 lat później wisiał aparat telefoniczny z którego za 2 złote można było rozmawiać lokalnie bez ograniczeń. Z pierwszą, historyczną, wariatką flirtowałem aż kobieta z dzieckiem za mną nie zwróciła mi uwagi na czas rozmowy. Straciłem przez nią drugie dwa złote i wiele miesięcy życia. Wtedy jeszcze nie przejmowałem się marnowaniem czasu. Pojadę dzisiaj obejrzeć sobie te miejsca.

W międzyczasie czeska budka na monety. To jest dopiero rzadkość.

czeska budka telefoniczna

 

Byłbym zapomniał. Ostatni raz używałem budki w psychiatryku. Muskałem ją palcami idąc korytarzem. Dla pacjentów to przywilej, dla gości ciekawostka, dla M2 instrument tajnych konferencji ze mną. Kurcze blade, to była prawdziwa perwersja. Dzwonić nocą z “budki telefonicznej” w psychiatryku do własnego klienta.

Chrońmy budki jak żubry albo rysie. Kiedyś wezmę łom i wyłupię sobie taki aparat ze ściany na pamiątkę.