biust-cycki-duze

JEŚLI NIE CYCKI TO CO?!

Stał ktoś kiedyś w kolejce po cycki? Ja stałam i to bardzo długo stałam i czekałam odkąd pamiętam, zastanawiając się dlaczego Matka Natura obdarzyła mnie takim “niczym”, a może to po prostu chujowe geny, kto wie… aż do momentu kiedy w darze otrzymałam pewną wiedzę, pogłębianą zresztą po dzień dzisiejszy, na temat BYCIA córeczką tatusia albo jak kto woli C.T. Było już jednak za późno na ratunek dla mnie….

Na to abym mogła stać się szczęśliwą posiadaczka dwóch cudownych wypukłości, ktoś zapracował własną dupą, dosłownie. Na szczęście nie byłam to ja…  Mam jednak nadzieję, że dzięki NIEJ wielu mężczyzn miało okazje doświadczyć fantastycznego seksu, ba nawet zakochać się w iluzji pozornej miłości za pieniądze. Może byleś jednym z nich i dołożyłeś parę złotych do mojego nowego biustu.

coreczka tatusiaCzy żałuję? Teraz może i tak, ponieważ wiedza, którą posiadłam utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że cycki nie pomogły mi w niczym, chociaż myślałam ze zmienią całe moje życie, że uczynią mnie w końcu szczęśliwą!! No ale cóż, tak jednak się nie stało, co oczywiście nie oznacza, że pozbędę się czegoś co kosztowało 13 tys. zł, była by to skrajna nieodpowiedzialność i kompletny brak szacunku z mojej strony dla wypinanego w nocnym klubie tyłeczka. Poza tym dobrze wyglądam teraz bez i w ubraniu (kto widział ten wie). Patrząc jednak z perspektywy czasu, wolałabym wydać te nie swoje paręnaście tysięcy na spędzanie czasu w dobrym towarzystwie prawdziwych i sensownych ludzi, zajadając się przy tym smacznym jedzeniem i popijając wytrawnym trunkiem. Starczyło by na kilka wspaniałych lat. Była by to uczta nie tylko dla ciała ale i ducha, a to o wiele więcej, niż te dwie silikonowe wkładki obciągnięte moją skórą. Smutne ale prawdziwe.

Wiec jeśli nie cycki to co uszczęśliwia kobietę?

Ps. Nie odradzam jeśli ktoś planuje. Każdy wybiera własną ścieżkę “kariery”.

magdalena-M3

Niedziela z M3

Zainicjowała pierwsza po dwóch tygodniach i ja dwa dni broniłem się przed tym spotkaniem. Przyczyny trochę naszkicowałem we wpisie weselnym. Powodów oczywiście jest jeszcze milion. Nie mam ochoty siedzieć przy cudzie kobiecego ciała i umysłu i nie móc z nią w pełni być. Nawet w 25% procentach. Po co mi te katusze? Czy jestem masochistą? Ledwie sam wiem czego chcę w życiu i nie mam zielonego pojęcia czego ona chce ode mnie. Może ktoś z Was wie o co chodzi w tym wszystkim i doradzi.

“Uległem” dzisiaj. Nie mam żadnego sposobu by wyrzucić z głowy siedmioletnią, platoniczną miłość i niespełnienie.

M3 ma figurę modelki i manierę zamykania jej w obcisłych ciuchach, które mniej służą podkreśleniu tej kształtów, moim zdaniem są czymś w rodzaju krępowania i autoagresji. Sztywny stanik na piersi rozmiaru “pomarańcz” co przy ciałku o wadze poniżej 50 kg czyni ją łanią (zresztą wracając nocą widzieliśmy kilka sarenek). Łania to wg Kamasutry idealna kobieta, kobieta o idealnym ciele. M3 zdecydowanie zalicza się do tego typu.

Więc po cholerę te tytanowe staniki i spódniczki opinające do bólu nieziemski tyłeczek?

Dzisiaj była całkiem inna. Ażurowy, beżowy, e l a s t y c z n y sweterek a pod nim jeszcze bardziej prześwitujący czarny stanik dający swobodę piersiom. Wraz z jej ruchami oczka sweterka pracowały pokazując raz więcej raz mniej. Piersi dzięki swobodzie, falując, rozchylając się, podgrzewały płyny ustrojowe (moje) do trzystu stopni celcjusza.

Po co to wszystko i czymże sobie zasłużyłem? Ten wpis nie jest bynajmniej erotykiem. Rozmawialiśmy o ranach do kości zadanych i zapamiętanych z wczesnego dzieciństwa. O czym później.