ufo-nol

U.R.O.

U.R.O. to nie maoistyczna partyzantka Nikaraguańska, ale o tym po tym:

Kilkanaście lat temu zadzwoniła do mnie siostra, rozemocjonowana, podniecona przekazaniem nowiny nie cierpiącej zwłoki. Ojciec, matka i ona przysięgali na wszystkie świętości, że widzieli UFO nad taką polanką nieopodal rodzinnego domu. Obiekt z pewnością nie był laserową projekcją tylko materialna bryłą “obmywaną” przez chmury (co świadczyło o jego trójwymiarowości). Wyglądał jak torus. Jakby ktoś był słaby z geometrii torus to donut czyli obwarzanek lub pączek z dziurką czy łorewer. Rodzice a w szczególności matka są ludźmi mocno stąpającymi po ziemi. Widziałem w nich wszystkich ten wstrząs wywołany zajściem.

Jeszcze ciekawszym było obserwowanie jak z upływem tygodni, miesięcy, lat wypierali to wydarzenie ze świadomości. Jak logiczna i racjonalna część naszej osobowości mieli na pył wspomnienia i utylizuje je, wydala, wypiera, by nie zakłócały przyjętego obrazu rzeczywistości. Nie ekscytuję się tematem zbytnio. Obejrzałem całe hektary i godziny filmów na YT o UFO i z UFO. Przeczytałem z setki tekstów, ale na inne tematy zrobiłem podobne rekonesansy.

NIE czekałem też by spotkać NOL’a albo obcych. Nie było mi to do niczego potrzebne. Kiedyś latem leżąc na ławce patrzyłem w gwiaździste niebo w oczekiwaniu na Perseidy. Widziałem jedną maleńką gwiazdkę poruszającą się przez cały nieboskłon. Pomyslałem stacja MIR albo inne ciulstwo w kosmosie a może samolot na 11 kilometrach leci na światłach… Co do Perseidowych meteorytów to więcej widziałem przypadkiem, w tym jeden olbrzymi z dymem, ogniem i efektami specjalnymi, niż tej nocy.

Trochę się czułem wykluczony z kręgu tych, którzy “Widzieli“. Spokojnie mogłem z tym uczuciem egzystować. Do wczoraj gdy się TO stało. Jak wszystko co przełomowe i niezwykłe, przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, nieproszone i niezamawiane. Głowa zaprzątnięta zupełnie czymś innym. Właściwie kimś innym. Postacią M2. Jadę powoli, 40km/h wiejską, jednopasmową drogą.

Wtem przecina mi tor jazdy sarna. Pamiętajcie, że to co “zobaczyły” oczy musi obrobić mózg inaczej to tylko naświetlone pręciki i czopki i nic więcej. Zaczynam się zastanawiać czemu nie pamiętam kształtu sarny i czemu przebiegła drogę tak szybko. Dlaczego sarna miała na sobie kamizelkę z odblaskowym światłem jak neonka. W końcu: dlaczego nie miała kończyn i unosiła się metr, dwa nad ziemią.

ufo-neonowe

 

Zajęło mi kilka sekund przetworzenie wydarzenia. COŚ przeleciało nad drogą z prędkością 200-300kmh/h, było wielkości sarny, nie wydawało żadnych dźwięków, było ciemne z biały paskiem lub rozmazanym przez prędkość punktowym światłem. Pewnie nigdy nie dowiem się co to było. Piszę ponieważ i u mnie bez wątpienia nastąpi wyparcie tego ze świadomości. A szkoda.

U.R.O. to nowa kategoria nieznanych, którą właśnie wymyśliłem. Unidentyfied Running Object.