jola-kwasniewska-krynica

Tu była Jola Kwaśniewska

Nie ta Jolanda. Jola żona Olka zwanego Olkiem Alkoholkiem. Pewnie wiecie, bo jesteście lajfstylowi i światowi, że Krynica Zdrój jest takim małym, polskim Davos. W Davos spotyka się śmietanka polityków (co jakiś czas). Nie tworzą niczego konstruktywnego. To jest raczej rodzaj takiego politycznego clubbingu i marnowania kasy podatników.

Czuć wiosnę, knajpy w kurortach wstają do życia. Zapuszczone jeszcze i szyby myte ostatnio zeszłej jesieni, ale prestiż jest. Żarcie okropne w tym Hotelu Prezydenckim (srazydenckim…). Za to łyżeczka do kawy droższa od dwudaniowego obiadu dla dwóch osób. Mam nadzieję, że do lata postawią to na nogi. Zdjęcie Joli Kwasniewskiej i jej nietrzeźwego małżonka nie rekompensuje syfilizatora.

Egzotyczna ekipa; my plus trójka jakiś ekstremalnych trekkingowców noszących plecaki większe od nich samych. Mój żołądek głosuje na nie. Knajpa ma klasę o czym pewnie można przekonać się w innym terminie.

Za tortury na moim przewodzie pokarmowym powinienem był zabrać jedną łyżkę albo komplet z widelcem i nożem w ramach rekompensaty za uszczerbek na zdrowiu.