woseba-kawa

Woseba

podziel się

Taka sytuacja:

Przychodzę na śniadanie w robocie. Kuchnia pusta. Miałem w planach obejrzeć dzisiejszy odcinek “Chłodnym Okiem” albo i dwa odcinki, zjeść, dopić moją kawę. Ale coś mi, kurwa, bzyczy z półki z opakowaniami kaw, cukrów, herbat. Zignorowałem lecz to coś bzyczało dalej. Jakoś tak smętnie i żałośnie. Wyregulowałem ucho i namierzyłem przeszkadzacza. Dźwięk dochodził z opakowania kawy rodzinnej “Woseba“, sypanej. Wziąłem ją do ręki, była otwarta.

Pacze a tam osa z głową wsadzoną do kawy kona, ma konwulsje, męczy się i w ogóle żal serce ściska. Wymacałem ją palcami z zewnątrz opakowania i zgniotłem. Sorki – nie musiałaś tej kawy wąchać, okazuję ci akt miłosierdzia. Zostawiłem tę osę koledze do degustacji i wróciłem do oglądania programu “Chłodnym Okiem”.

Jakież było moje zdumienie gdy odkryłem w domu po robocie, że nie ma kawy. Jest tylko jakiś wynalazek klasy “Woseba” mejd speszjali for biedronka. Piję tę kurwę teraz bo się wyspałem.

To się nazywa natychmiastowa, instant Karma.

woseba

więcej

::: dziennik słowa # , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *