prl

Weź Pan

podziel się

To taki ciekawy zwrot obraźliwy z asekuracją. Podobnie: “Słuchaj Pan” i wiele innych. Z drugiej strony ta zbitka odchodzi do lamusa i kojarzy się ze starszymi ludźmi i PRL’em. W pierwszym słowie mówimy z góry na “ty” w drugim dajemy pełne szacunku “Pan”.

Ładnie to wygląda w amerykańskim i całym tym rasizmie. Od góry lecąc:

Sir

Mr

You

Boy

Czarnego emeryta najbardziej skrzywdzisz zwracając się do niego per “chłopcze”. Czarnuch, asfalt, smoła – nic tak nie dotknie i nie obrazi. Nie wiem czemu do takiego szału mnie doprowadza te “Weź Pan”. Może a nawet na 100% dlatego, że tak zwraca się mój ojciec do porządnych ludzi, do każdych ludzi.

Ja wybieram otwartość w kontaktach międzyludzkich. Na ten przykład:

[Duże miasto, fala upałów, 35 stopni, w aucie 50. Zatrzymałem się na chwilę na BP by kupić wodę. Zatrzymałem się tak by zostawić miejsce na przejazd dowolnego auta. Wracam z wodą pod pachą, portfelem pod drugą. Otwieram auto, szybko drzwi by wskoczyć i odjechać jak najszybciej nikomu nie przeszkadzając]

Stojąc ułamek sekundy przy otwartych drzwiach trąbi na mnie klakson. 1 milisekunda wahania, rzucam wodę, zostawiam otwarte drzwi, pacjent z jednej strony zablokowany jest moimi drzwiami a z drugiej kolejnym wyjeżdżającym. Podchodzę do jego okna. Starając się zachować spokój kręcę w powietrzu palcem kółko (międzynarodowy symbol otwierania szyby :) w drzwiach). Otwiera:

  • Czego kurwo trąbisz?
  • Bo Pan zablokował drogę!
  • No i chuj. Jak ci zatrąbię to wypadniesz drzwiami pasażera.

Poza tym, że to klasyczny przypadek “road rage” to cenię w sobie samym szczerość. Gdzieś zgubiłem puentę, ale chyba łapiecie o co chodzi.

więcej

::: dziennik słowa # , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *