aquapark-dobry-blog

Tania gadka w solance

podziel się

Do wpisów zmuszają emocje. Moją wczorajszą było zalanie zegarka sportowego-prezentu w aquaparku. Pływałem sobie jak ten wesoły waleń w basenie zewnętrznym, w oparach z gorącej wody. Lubię to dążenie do pływania pod wodą by głowa nie zmarzła. Nurkowałem przy dnie licząc kafelki. Wynurzyłem się nacisnąłem guzik iluminacji w pulsometrze i zobaczyłem pusty ekran i jedno “pik”. Pik już się nie powtórzył.

Wróciłem do głównej hali wodnego parku rozrywki tylko po to by zauważyć, że za szybką zegarka jest małe akwarium i w środku przelewa się woda. Nie mogę mieć do nikogo pretensji. W końcu sam odkręcałem 4 mikroskopijne śrubki, zmieniałem baterie i sam je zakręcałem. To droga marka – nie zdradzę jej, bo dzisiaj nie będzie product placement.

W niewielkim baseniku solankowym natknąłem się na taką scenkę. Acha, po drodze wyjebałem zegarek do śmietnika. Dwóch zgredów rozmawiało o saunie i solance. Dwóch ZOMO’wców na emeryturze po prostu rozmawiało. To nie był flirt. Byli heteroseksualni i słowo “byli” jest zajebiście na miejscu ponieważ ostatnie stosunki mieli pewnie w Stanie Wojennym.

Ludzie mają jedną potrzebę lecz realizują ją na tysiące sposobów. Piją, grają, zażywają i w końcu rozmawiają. Ci dzielą się na dwie kategorie. Kobiety zazwyczaj lubią gdy się do nich mówi, mężczyźni też. Jest taki rzadki i bardzo charakterystyczny gatunek (głównie mężczyzn 99%), którzy do zaspokojenia potrzebują ofiary do której mówią i ona/on ich podziwia.

Predator czyli mówiący pierdzielił coś w ten deseń:

Wie Pan, ja od 30 lat nie miałem przeziębienia bo chodzę do sauny (reszta ludzi stała wtedy w kolejkach na mrozie po chleb albo śmietanę). W Moskwie byłem kilka razy (no jasne, jebany ORMO’wiec). Teraz to jest tam tyle Lamborgini, że nigdzie na Świecie tyle nie widziałem. Mówię Panu. Pałace takie, że… (Królewna Śnieżka by się nawet w nich spuściła (dopisek redakcji)). No ale też brud, trzeba przyznać (ze smutkiem w głosie, bo komunizm miał prześcignąć USA w 1997r.).

No i dalej coś tam pierdział do tej solanki aż wyszedłem nadepnąwszy stópkę jakiejś ślicznej nastolatki. Ludzi jak sardynek w puszce.

Dobrze. Jedziemy z analizą. Zauważyliście pewnie, że ludzie gdy się sobie podobają, ufają sobie, zaczynają się w trakcie rozmowy do siebie upodabniać. Tak samo zakładają nogę na nogę, podpierają głowę w tym samym czasie, potakują na zawołanie. To jest warstwa niewerbalna i naturalna.

Można ten proces przyśpieszyć sztucznie “tanią gadką” czyli cheap talkiem.  Celem TG jest wzbudzenie uczucia zaufania do rozmówcy poprzez prezentowanie tych samych poglądów co on. Najłatwiej i najtaniej jest to wykonać mówiąc stereotypami ponieważ każdy je zna i się z nimi zgadza czy chce czy nie. Piekielnie proste, prawda? Trudniej podejść do kogoś i nadawać na Kasię Tusk, bo można dostać w ryja w 50% szans. Waląc komunały wplecione w prostą jak cep fabułę jesteśmy skazani na sukces.

Komunał pierwszy – sauna zapobiega przeziębieniom (tak głupie, że się pisać odechciewa).

Komunał drugi – ruscy miliarderzy są wszędzie tylko Bentleye i Lambo zostawili w Moskwie.

Komunał trzeci: brud. To akurat prawda. Syf, kiła, mogiła i Rosja. Jeszcze długo tak będzie.

Nie wiem czy rzucili się w sobie w ramiona po 10 minutach, ale z pewnością “predator” wymęczył victima nieźle o ile ten drugi nie miał w sobie wystarczająco dużo asertywności by spławić ruskiego capa. Jak już pisałem wyszedłem po tym wstępie.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *