sztuczne-jedzenie

Sztuczna pleśń

podziel się

Wielkiej tajemnicy nie zdradzę gdy napiszę, że stoiska z żywnością w marketach nie różnią się składem chemicznym od tych z chemią gospodarczą.

Różnią się za to nazwami. Jedno nazywa się kiełbasa a drugie pasta do podłóg. Inny produkt w słoiku to “Gołąbki domowe” – dwa regały dalej to samo nazywa się “Vanish Gold do trudnych plam”. Zupki chińskie można wieszać pod sufitem zamiast żarówek (w dodatku zupki nie pobierają prądu!). Nawet jebany cukier kryształ jest oszukany. Może nie uważałem na chemii w szkole, ale naprawdę mi ciężko zrozumieć co do niego dodają.

Ostatnio byłem na party z prawdziwymi lemingami czystej krwi i nawet oni zauważyli, że coś tu nie gra. Np plasterek szynki rzucony kotu spotkał się z pogardą z jego strony. Za to wszystkim ludzkim domownikom “szynka (czymkolwiek tak naprawdę jest)” bardzo smakowała.

Ja osobiście obrałem następującą strategię w zakupach spożywczych; jeżeli coś pleśnieje to znaczy, że grzyby się tego nie boją i jest również jadalne dla człowieka. Oczywiście nie mogę wszystkiego sprawdzić, bo nie chce mi się czekać. Zresztą kto by czekał trzy lata aż parówki Berlinki spleśnieją, no kto?

Zatem wybieram wędliny pokryte pleśnią, kamembert z serów i zsiadłe mleko. Tak, zdaję sobie sprawę, że też jestem dymany w dupala, ale może mniejszym członkiem. Zawsze to jakaś pociecha. Niestety ostatnio zaliczyłem wtopę sporego kalibru. Kupiłem “tradycyjne” salami pokryte białym nalotem mającym podkreślać jego tradycyjność. Kosztowało w pizdu więc z nabożną czcią ukroiłem gruby plaster. Smak dobry. Przeżuwam z uznaniem. Po chwili bajka mija bo mam w ustach gruby kawałek folii plastikowej. Wyciągnąłem go palcami, obejrzałem, zadumałem się nad upadkiem naszej biednej Cywilizacji i zapytałem:

– Jak do chuja wafla pleśń wyrosła na PCV?

więcej

::: dziennik słowa # , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *