silnik-diesla-dizel

Szit hepens szczególnie turbodizlom

podziel się

Ciekawe czemu to szczególne zjawisko na poły atmosferyczne (chmury), na poły motoryzacyjne nazywane jest rozbieganiem?

Miałem sporo szczęścia, że przypadkiem czytałem o tej zagadkowej awarii na jakimś forum w sieci. Moi dwaj kumple, niby doświadczeni automobiliści zostali całkiem zaskoczeni. Jeden wjechał w panice na chodnik pełen ludzi (nikogo nie ukatrupił) a drugi w zaspę śnieżną, która go wyhamowała.

A wygląda to tak: Depiesz dizla bo chcesz wyprzedzić jakiegoś zawalidrogę. Nagle słyszysz jak łopatki wirnika turbosprężarki się rozpadają. Robi to taki hałas jaki wydaje wiadro gwoździ zrzucone z drugiego piętra. Jak rozpadający się Tupolew. Auto dostaje lepszego kopa od wahadłowca startującego z przylądka Kanaweral. W pierwszym momencie nawet spodobało mi się to przyśpieszenie. Do dolotu powietrza dostaje się olej silnikowy lub olej napędowy lub oba. Olej silnikowy bo puszcza uszczelka do miski dostaje się płyn chłodzący i olej wybija górą (a ma bardzo dużo oktanów). Za autem unosi się gęsta i tłusta biała chmura. Aerozol kropelek oleju i wody. Paskudna rzecz. W ułamku sekundy podjąłem decyzję o tym, że “pierdolę” i jadę dalej. Nie miałem ochoty na dziesięcio kilometrowy spacer.

Po przejechaniu i zadymieniu trzech wiosek. Ludzie z naprzeciwka zatrzymywali się przed chmurą dymu, bo widoczność 30 cm, wycieraczek nie widać. Chwyciło mnie sumienie i wzięło na dywanik. Przyznałem w końcu sumieniu rację, że tak nie wypada, że lasy deszczowe w Amazonii, że dziura ozonowa i smog w Krakowie… Przyszedł prawdziwy test; “jak teraz zatrzymać auto?”. Bieg (akurat czwórka) i hamulec do dechy. Z hamulcem sprawnym żaden silnik nie wygra nawet Lamborgini. W końcu zakaszlało i przeszło.

W sieci ludzie pisali o tym jak nawet wyciągnięcie kluczyka ze stacyjki nie pomaga. Silnik zrywa się ze smyczy i samo się napędza własnym olejem do smarowania aż metalowe części spalą silnik i auto, poprzedzając to kilkoma spektakularnymi wybuchami.

Zapamiętajcie: Wrzucony bieg im wyższy tym lepiej i hamulec do dechy. Wiem, że trudno zachować zimną krew. Inaczej autko skończy jak to niżej:

::: dziennik słowa # , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *