domowe-wino-z-mirabelek

Szato de’Mirabilis

podziel się

Pisząc to jestem najebany jak mrówkojad tasmański. Po degustacji mojego wina, rocznik 2015. Jutro poprawię literówki. Na początek anegdota. Dwóch Żydów sprzedało swoje gadu-gadu czyli ICQ za 2 miliardy dolarów. ICQ już wtedy padało lecz ci, którzy je kupowali, kupowali je dla bazy użytkowników. A ja używałem do czasu gdy ICQ jak SMS Express obsługiwało wysyłanie esów za darmo po całym Świecie. Kto dziś w ogóle pamięta ICQ? Nie dożyło nawet do czasów smartfona. Byłbym zapomniał ICQ  i ich firma nazywała się Mirabilis.

Dziecko moje rzuciło we mnie cierpką, kąśliwą uwagą iż mógłbym zrobić wino z winogron na co odparłem “nie jestem snobem”. Jestem jeżeli chodzi o elektronikę i kilka dziedzin. Jedzenie i picie mogę spożywać z koryta rękoma nie mytemi.

Acha. Zaletą bycia freelancerem jest praca 10 godzin w tygodniu dająca trochę więcej kasy niż etat. Zostaje bycie sam na sam z własną samotnością i zapychanie dziury w duszy różnymi działaniami o których normalnie pozwala zapomnieć etatowa praca. Wyjebałem z tysiąc lub dwa na sprzęty związane z robieniem alkoholi. Profesjonalne drożdże. Do każdego wina inny szczep, baniaki, sraki, rurki, cukier, woda wydobyta z głębokości 457 metrów.

Od kilku tygodni robię degustacje różnych wyrobów. Ponoć ma być gotowe za rok, ale kto by tyle czekał, zatem degustuję młode wino “bożole..”. Napiszę o tym kiedyś osobno.

Byłbym zapomniał. Dziś wymiękłem i z bólu wręcz fizycznego samotności napisałem do MM. Zaraz mi się urwie film, to szybko ocenię wino z mirabelek. Właśnie zaczęło się ładnie klarować.

Wcześniej piękna słodycz, morele, brzoskwinie i ananas z odrobiną alkoholu. Obecnie Mirabelki zostały jako headline, notka, suchy przekaz o mirabelkach wręcz cyfrowy. Odrobinę drożdże jeszcze woniają lecz to minie. Prawie wytrawne. Baza wodna jak już wspomniałem; krystaliczna studnia głębinowa. Pokład jury albo triasu. Słodyczy resztki. Najbardziej intryguje gorycz. Czy jest to alkohol czy efekt niewydrylowania pestek. Raczej alkohol bo winko kosi jak średniowieczny kat. Pięknie, że alk nie jest spirytusowy tylko ukryty za goryczką i powala do spania migusiem.

Ogólnie jestem zadowolony. Mogę już komuś sprezentować butelkę.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *