body-sushi-naga-modelka-hostessa

Rzym czasów Nerona

podziel się

Słuchajcie dobrzy ludzie. Wszystko zrobię byleby nie wypełniać kilometrówek i innych papierków. Wystawiłem jedną fakturę i “zrobiłem” jeden miesiąc. Zeszły lipiec zresztą. Tak mnie to zmęczyło, że zacząłem sprzątać łazienkę. Umyłem szklany stół od spodu. Dalej nie mogę robić tych absurdów więc napiszę wpisza:

O orgiach chylącej się ku upadkowi naszej cywilizacji. Ludzie, którzy mieli już wszystko lub prawie wszystko wałęsają się po Europie np tylko po termach i saunach. Nie można już po prostu posiedzieć na sosnowej ławce w temperaturze 90 stopni celcjusza. Kto bogatemu zabroni polewać śliwowicę w rozżarzone kamienie? Smarować się solą z Sudanu i olejkami. Przy okazji za jedną wejściówkę na noc można by wyżywić całą wioskę w owym Sudanie przez miesiąc.

Mało tego. Chłopiec saunowy ma machać ręcznikiem, inny smagać brzozowymi gałązkami. Jeżeli i tego macie dosyć to machanie ręcznikami wzbogacone jest tańcami z wymyślną choreografią i fabułą. Organizowane są mistrzostwa świata w tej dziedzinie! Przedwczoraj byli Holendrzy, Japończycy, Włosi, Niemcy i Rysio i tak sobie “popierdalają” jak w słynnym, kultowym dowcipie o księżniczce. Po sześciu godzinach tych orgii popijałem kawcię i słyszę od M1:

– No idź na suszi bo zaraz zamykają, są nagie hostessy.

– Nie no nażarłem się, nie mam ochoty. A ładne chociaż?

– Nie, takie sobie (Tutaj zapaliła mi się czerwona lampka – “nigdy nie wierz kobiecie”)

– Dobra. idę.

W środku naprzeciw hipster-japończyk. Dziwadło 159cm wzrostu w obcasach, 30kg wagi (może te szuszi takie zdrowe…). Po prawej leży prześliczna, czarna foczka z rozłożonymi udami i małym listkiem w newralgicznym miejscu. Makijaż a la agencja. Wszytko prawie z niej wyżarli, na brzuchu leżą dwa ostatnie kawałki i jeden na udzie. Panna jest skrajnie podniecona. Wcześniej wymacało ją 100 rąk mężczyzn, 100 kobiet i 400 oczu. Sutki wystają jej jak antenki na trzy centymetry. Gdyby były guzikami pewnie wystrzeliły by do sufitu. Estrogen aż z niej paruje i szczypie w oczy :) (Pojechałem).

Zabrałem z zachowaniem maksymalnej ostrożności ryżowy kawałek położony dziesięć centymetrów pod pępkiem. Nie obyło się bez delikatnego dotknięcia trzema opuszkami palców. Jej brzuch przeszedł ledwie widzialną falę a pory skóry uwolniły kolejną dawkę feromonów. Fiu. Musiałem się zmyć bo się niezręcznie zrobiło. Przed tym jednak sprawdziłem czy też ma w pępku Filc.

Druga hostessa jeszcze ładniejsza i też rozgrzana jak parówka z Orlenu, ale już bez tak intensywnej chemicznej aury. Wokół jej ciała walały się resztki kawałeczków i imbir marynowany. Uwielbiam go więc wziąłem bezczelnie miseczkę z sosem i wyzbierałem ją całą z tego przysmaku napełniając miskę na wynos. Przez chwilę pomyślałem czy nie pomoczyć go w tej sympatycznej Pani, ale kto by chciał dostać w ryja, na pewno nie ja. Poza tym pewnie by ją szczypiał ten imbir, co nie?

Nie mam więcej refleksji.

A… Jeszcze jedno. Jakoś lepiej jest gdy leżą na plecach. Nawet z najpiękniejszego tyłka nie jadłbym choćby i nawet byłby to błękitny tuńczyk z Osaki.

naked-sushi-gola-hostessa-z-ciala

Przy produkcji tego wpisu nie ucierpiał żaden delfin a kosmetyki nie były testowane na królikach.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *