piekne-uda

Przymiotnik: “Udziasta”

podziel się

Język jest żywym tworem (tak, wiem, że w tym wpisie może to źle zabrzmieć). Żywy język non stop ewoluuje, zmienia gramatykę, obrasta w nowe słowa a inne idą w zapomnienie. Jest matrycą rzeczywistości w której zanurzeni są ludzie nim posługujący. Internet i SMS’y stworzyły skróty takie jak nara-zie, dozo-baczenia, itd. Moim prywatnym hobby jest tworzenie nowych słówek. Kilka z nich się przyjęło i zaszczepiło w całym kraju. Szkoda, że nie można mieć z tego tantiem. Największą frajdę mam bawiąc się w garncarza-eklektyka. Lepię z wymierających słówek, nowomowy i slangu nowe słowa. Mógłbym być nawet Niemcem, ponieważ ich nie dziwi słówko “konstantynopolitczankóweczka” lub inne długie dziwadła.

Ostatnio na szybko, olśniony, wyprodukowałem słówko “udziasta“. Udziasta pożycza z przymiotnika “biuściasta”, który z kolei jest grzecznościową formą “cycata”, ale tak ordynarnie nie wskazuje idealnego, pożądanego przez mężczyzn rozmiaru. Słówko raczej skazane jest na porażkę – kobiety chcą mieć nogi jak Adam Małysz lub Piotr Żyła i ważyć 35kg. Nie tracę nadziei.

Podoba mi się teoria antropologiczna wyjaśniająca to czemu kobiety zakładają nogę na nogę i obracają się do nas prostopadle akcentując piękne uda. Piękne czyli takie obiecujące, że ich posiadaczka ma tyle tłuszczu by donosić ciąże nawet gdy przytrafi się nieurodzaj, głód i bida. Rzecz ta dzieje się w zupełnej nieświadomości i to jest piękne. Kobiety zakładają te nogi nie wiedząc czemu a mężczyźni się za nimi oglądają też nie wiedząc po co.

W rozmowach w gronie mężczyzn zwykliśmy nazywać atrakcyjne kobiety “słoninkami“. Takie sztuki wystrzałowe o masie spoczynkowej 50-60kg. Bardzo archetypowe, wręcz biblijne. Od wieków wojownicy wyruszając daleko mieli wciąż ten sam problem. Zabrać z sobą “jak najwięcej” jedzenia tak by ważyło najmniej. Słonina była idealna. Podejrzewam, że kosztowała więcej niż polędwica. Jedna uwaga: Nie róbcie tego sami w domu, zwłaszcza przy kobietach nie używajcie komplementu “słoninka”, bo w najlepszym wypadku można oberwać w ryja.

Jeszcze słowo o idealnych udach. Z nimi jest jak z tyłkiem (w końcu to z niego wyrastają). Rozmiary czy kształty są mniej istotne od konsystencji. Ma być falująca i o odpowiedniej sprężystości i elastyczności. W tym jest sedno sprawy. Prościej pisząc klaps w tyłek ma wywołać urocze falowanie do punktu za kolanem który oddziela udo od łydki.

::: dziennik słowa # , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *