pozory-myla

Pozory mylą

podziel się

Bardzo często rzeczy nie są tym czym wydają się być na pierwszy rzut oka. Jeżeli nie dostaniesz kwiatków od męża na piątą rocznicę ślubu – nie leć od razu do adwokata albo prywatnego detektywa. Panna spóźnia się pół godziny na randkę? Niekoniecznie jest pasywnie agresywna. Może po prostu biegała wokół osiedla godzinę by zrzucić 6 gramów i wyglądać szczuplej właśnie dla Ciebie…

Właśnie byłem zrobić sobie herbaty z porzeczką w dżemie. Wyrzucam torebkę do śmietnika pod zlewem, a tu mysz wybiega. Wybiega może zbyt wiele powiedziane. Człapie ożarta jak krowa, rozpędza się podobnie do Fiata Siena z zapchanym filtrem powietrza. W każdym bądź razie jak na standardy mysie jest powolna. Do tego ucieka raz w jedną stronę, raz w drugą. Biega przy desce oddzielającej podłogę od mebli. Idealna pozycja by wydzielić jej z buta.

Zamachnąłem się nogą i zastygła z kapciem na stopie w tej pozycji, a ja w wahaniu i rozterce. W końcu cicho powiedziałem „a weś wypierdalaj pod piec i więcej nie pokazuj mi się na oczy besczelny gryzoniu”. Tak też zrobiła jakby rozumiała ludzką mowę.

Jaki z tego płynie wniosek? Jestem vege? Noszę plastikowe buty? Szanuję norki? Uwalniam orki? Nic z tego. Wyobraziłem sobie po prostu tę mysz jak rozbryzgują się jej flaki i tryskają; skórą z makreli, obierkami z jabłek, krwią, szprotką, fusami z kawy i co ona tam jeszcze w śmietniku znalazła. Nie, nie będę tego sprzątał. Nie będę papierowym ręcznikiem wydłubywał jej maleńkiej wątróbki z fugi między kafelkami.

 

(Visited 240 times, 1 visits today)
::: dziennik słowa # , , , , , .