mlode-dziewice

Poradnik dla młodych dziewic (c.d.)

podziel się

W Słowie na Niedzielę ciąg dalszy poradnika dla młodych niewiast szukających mężczyzny “na całe życie”. Tym razem zostawię w spokoju krótkie spodnie, plecaki, czy zasyfiałe ich auta, a skupie się na czymś absolutnie fundamentalnym.

Powiedzmy, że masz 25 lat i nie chcesz by pozostałe 50 lat było koszmarem i pasmem udręk, tak? Niekoniecznie, ponieważ w mediach lansowany jest model: mam motyle w brzuchu > nabijam się na rożen > po dziesięciu latach bierzemy ślub bo klecha nie chce dziecku dać Pierwszej Komunii.

No ale załóżmy, że chcesz TO zrobić w stylu oldschoolowym. Małżeństwo, seks, dom, dzieci, golden retriver, kosiarka do trawy, wczasy raz w Turcji raz w Łebie.

Kiedyś wyborem idealnego kandydata na męża zajmowały się swatki zaczynające swój resercz od rodziców młodych. Nie tak dawno. Podejrzewam, że jeszcze Wasze prababcie mogły skorzystać z tego udogodnienia szczególnie gdy mieszkały na wsi. Dlaczego brały pod lupę dziadków i ojców przyszłego męża? Otóż rodzina jest jak drzewo. Ze schorowanej parchatej gałęzi nie wyrosną nagle, cudownie młode gałązki, które dadzą rajskiej urody owoce. Szkoda, że teraz nie pamiętamy o tych najprostszych prawdach.

Zamiast tego proponuję Wam wersję kopakt/ultra/turbo 100% sure! Sprawdźcie czy ojciec wybranka pija zbyt wiele trunków. Czy matka jego jest alkoholiczką czy tylko jest współuzależniona (jeden grzyb – bez różnicy). Rzecz nie jest taka prosta do wykonania jakby się mogło wydawać. Mamy przecież alkoholików “funkcjonujących”. Np mój przyjaciel Żyd niedawno został dyrektorem w spółce giełdowej. Myślę, że góra 5 osób z najbliższego otoczenia wie o nałogu, a i tak przecierają oczy ze zdumienia, łącznie ze mną.

Nawet gdyby odłożyć na bok kwestię rodziny-drzewa, to pozostaje powszechnie dostępna wiedza o tym, że 99% dzieci alkoholików staje się nimi wcześniej czy później. DDA (Dorosłe dzieci alkoholików). To wcale nie musi być wóda. (Unikam jak mogę słowa choroba) Syf sączy się z pokolenia na pokolenie pod różnymi postaciami. DDA może zostać seksoholikiem (nic na tym nie skorzystacie poza częstymi wizytami u dermatologa i antybiotykoterapią), hazardzistą, nałogowym dłużnikiem, złośnikiem, cholerykiem, narkomanem, lekomanem, lekkoduchem. Wiem o czym piszę ponieważ sam jestem takim “owocem zatrutego drzewa” (tak, wiem, że dotyczy ten zwrot czegoś zupełnie innego). Jestem lub byłem tym wszystkim po trochu. Poza ruiną życiową i emocjonalną próbowałem wszystkich autodestrukcyjnych działań. Może o czymś zapomniałem, ale sedno pozostaje bez zmian. Uwierzcie mi, że nie chciałybyście zostać moją żoną a lista skrzywdzonych przeze mnie ludzi przypomina książkę telefoniczną Warszawy z 1994 roku. Na szczęście mam w sobie na tyle złości i gniewu by nic z powyższych nie wciągnęło mnie na dobre.

JAK ROZPOZNAĆ?

Najtrudniejsza rzecz. Ja dowiedziałem się o ojcu alkoholiku w wieku 40/41 lat mimo, że cały czas byłem “obok”. Nie wyemigrowałem do Kanady mając 16 lat. Jak nie mieszkaliśmy razem to razem pracowaliśmy. Okropne wspomnienia z dzieciństwa podświadomość zamiotła do najciemniejszych kątów mózgu. Gdy to wszystko wyszło moje emocje przypominały szambo wysadzone w powietrze granatem. Dobra, dosyć smarkania w rękaw czytelnikom.

Daj przyszłemu teściowi zgrzewkę dobrego piwa – on zamiast cmokać, dziękować i zachwalać, spuści łeb, bąknie “dziękuję” i biegusiem zamelinuje trunki gdzieś blisko jego prywatnego miejsca w domu. Przy grillowaniu kiełbaski i karkówki w upalny dzień zadbaj o to by były dostępne 2 rodzaje piwa. Lekkie, rześkie, zimne, jasne i ciepłe, ciemne, ciężkie, mocne!, a wybierze te drugie. Ulubionym inside joke alkoholików to: “po co sobie rozpychać żołądek jasnym i słabym?”. Zasiądź z nim do picia. Nie jesteś jego córką więc nie masz zniekształconego obrazu. Teściu będzie z początku skrępowany, będzie się zachowywał dziwnie lecz jego oczy nie spuszczą butelki ani na chwilę z pola widzenia. Widziałyście kiedyś kota siedzącego pod klatką z papużkami albo kanarkiem? To jest coś takiego. W przenośni jęzor wywalony do podłogi. Zasięgnij języka dyskretnie, w formie żartów i nuty akceptacji wśród dalszej rodziny, sąsiadów, znajomych. Wymyśl co chcesz, ale na Boga sprawdź to.

Alkoholika z długim i mocnym stażem łatwo rozpoznać po cechach zewnętrznych. Ma 40-70 lat, bo tyle musi mieć by wyrobić normę. Mężczyzna: figura typu “kasztanowy ludzik”. Szczupły ale ma bebol jak kasztan (to powiększona wątroba). Marskość wątroby robi chude jak zapałki nóżki. Im dalej w las tym gorzej chodzi. Często w “Żabce” można spotkać taką mendę drobiącą kroczki jak japońska gejsza, w dresie, przed południem po pół litra /paliwa/ na resztę dnia. Kobiety: zero tkanki tłustej i wodnistej. Ciało kobiety zawiera więcej tłuszczu i wody co jest piękne, bo głównie znajduje się w wiadomych miejscach: uda, pupa, piersi. Alkoholiczka nie ma tyłka WCALE. Nie to, że mały, płaski – nie ma w ogóle jak po amputacji. Chodzi w damskich spodniach i to jest błąd, dlatego, że poszerzone w biodrach wiszą jej nieapetycznie na dupie. Kompletne przeciwieństwo Kim Kardiszan, która musi kupować dwa bilety do tramwaju po jednym dla każdego jej półdupka.

Twój wybranek może być abstynentem. Ma 30 lat i upija się połową truskawkowego piwa 3%. To nic. Jeżeli wyszedł z domu przesiąkniętego etanolem, raczej wcześniej niż później to wszystko pierdolnie z hukiem.

LICZBY

Około 20% populacji jest alkoholikami.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *