generacja-y-pokolenie-y

POkolenie Y

podziel się

Generacja Y, czy też Generation Y

Sucha definicja z Wikipedii:

Generacja Y – pokolenie ludzi urodzonych w Polsce od 1984 roku do nawet 1997 roku, a w innych krajach np. USA pokolenie wyżu demograficznego z lat 80. i 90. XX wieku. Nazywane jest również „pokoleniem Milenium”, „następną generacją”, „pokoleniem cyfrowym” oraz „pokoleniem klapek i iPodów”. Po raz pierwszy nazwa ta pojawiła się w 1993 roku, w magazynie „AD Age”.

W odróżnieniu od poprzedniej generacji, określanej mianem Generacji X, „oswoili” nowinki technologiczne i aktywnie korzystają z mediów cyfrowych i technologii cyfrowych i uznawani są za generację zuchwałą, otwartą na nowe wyzwania.

Ja muszę wszystkiemu nadawać moje własne, prywatne definicje. Mówi się, że od zawsze występuje konflikt międzypokoleniowym. W angielskim ma to nawet swoje określenie “generation gap”. Że to niby banalne i od zawsze tak było. Być może, bo entropia właśnie tak działa, że z czasem, wg niej, ludzie powinni być coraz głupsi.

Nie mam zbyt wielu doświadczeń osobistych poza córką, bratankiem, pracownikami call center, helpdesków, sprzedawcami w multipleksach, ale to wystarczyło bym wyrobił sobie zdanie. Może oddam na chwilę głos mojej znajomej, która mnie wyręczy w wypowiedzeniu tych bolesnych słów. O własnej córce i jej chłopaku (21 lat oba):

– Ta para debili.

Dziękuję. Bardziej lakonicznie i trafnie się nie dało. Pokolenie D jak to pokolenie zawiera się w przedziale 20 lat jak to pokolenie. Zaczyna się od 10-o latków a kończy na 30kach. Oczywiście są wyjątki. Znam nawet lecz tu chodzi o obraz całości widzianej z daleka. Z Kinszasy a może nawet innej planety. Nikogo nie wskazuję po imieniu ani adresie.

Taka sytuacja. Siedzimy w większym gronie w Bielsku na rynku (miejsce przepyszne i klimatyczne jak nie wiem co). Wyjątkowo zacząłem wieczorek od poniewieracza czyli portera browaru Żywiec 11% Volt. Jedno piwesio, nawet tak mocne sprawia, że się nie zacinam a dykcja podnosi mi się na poziom dyplomowanego aktora.

Zaczyna padać deszcz, ludzie rozbiegają się z ogródków do wnętrz lokali (znakomitych zresztą – cieszę się z odkrycia tego miasta). Menadżer knajpy, jegomość w wieku około 25 lat wzrokiem i głową daje sygnały kelnerkom: wypierdalać. Gaśnie światło, panny wyłączają bar i kasę. Wynoszą naczynia, sprzątają stoliki. Manager nosi krzesła chociaż drobne dziewczynki/kelnerki też je targają. Wtem kierownik sali mija nasz stolik niosąc trzy krzesła włożone jedno w drugie. Pytam:

– Daje nam Pan do zrozumienia żebyśmy już sobie poszli?

Przecież ja nic nie mówię (i bardzokurwadobrze dla ludzkości).

– Ale daje nam Pan sygnały niewerbalne.

[Chyba przesadziłem bo miał wyraz twarzy jakbym go obraził w języku portugalskim. Mało krzeseł nie upuścił].

– Jakie?

– Już nic, nie ważne.

Machnąwszy ręką z rezygnacją dopiłem pysznego, kawowego porterka.

 

::: dziennik słowa # , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *