pokolenie ikea

Pokolenie IKEA

podziel się

Zmroziło mnie okrutnie gdy M3 zabrała się za krytykę koffanego blogaska PokolenieIkea. Opowiadała o tym półsłówkami ze wzrokiem karcącym. Włączył mi się w głowie “redalert”. Poczułem się zaliczony do źle piszących – cokolwiek to znaczy.

 

Zaraz gdy znalazłem spokojną godzinkę rzuciłem się do czytania P.I., ostatnich wpisów w poszukiwaniu zrozumienia co ją tak rozsierdziło. Bezskutecznie. Gdyby mężczyźni rozumieli kobiety i vice versa to szybko doszłoby do katastrofy demograficznej na skutek nadmiernego rozmnażania ludzi. Przy okazji wziąłem z półki obok dużą puszkę z pokarmem dla ryb akwariowych i pierdolnąłem się nią kilka razy w łeb ze słowami “Ty kretynie”. Po cholerę chcesz się jej przypodobać?

Przeczytałem te kilka wpisów i nie znalazłem żadnego “paternu” poza tym, że literacko obniżył loty o jakieś 30% i w komciach wiele kobiet wylewa mu żale, więc ogólnie jest coś na rzeczy z tym, że ja moim aparatem poznawczym tego nie zobaczę i dałem sobie spokój.

Mam jedną refleksję. Twórca PI pisał kiedyś, że wszystko zawdzięcza swojej pracy w realnym życiu, zwiedził Lazurowe Wybrzeże za kasę z pensji w korpo a blog jest tylko różyczką z cukru na tym wspaniałym torcie. Nie wierzę w to i podkreślam. Nie ma takiej opcji. Nikt mnie nie przekona do obrazu szczęśliwego człowieka i spełnionego w życiu, poświęcającego TYSIĄCE godzin na ślęczenie nad klawiaturą i pisanie bloga. To się po prostu nie dodaje. Prowadzenie podwójnego życia również nie popiera jego oświadczenia. To w sumie tyle.

Maria Skłodowska-Kuri, Bajron, Słowacki, Waszyngton, Łiterspoon, Cobbain, Mickiweicz, Szopin, Doda, Newton, Einstein, Witkacy, Dąbrowska, Betowen, Wasilewska to tylko drobny wycinek niekończącej się galerii “zdrowych” pojebańców – nieszczęśliwych w realnym życiu. Pederaści, wąsate kobiety, jednojajowcy, impotencji, gruźlicy. Cała ich energia poszła w wynalazki, przełomowe odkrycia i ponadczasowe dzieła a w naszych czasach w świetne blogaski. Czy “Kominek” gdyby miał żonę i seks 5 razy w tygodniu, dwójkę cudnych dzieciaków miałby czas na pisanie tych pierdów-prawd o życiu? Nie. Mamusia utrzymywała, kochał się ze swoją “prawicą”, zamknięty w zatęchłej dziupli nawet nie wychodził poza syfiaste mieszkanie. Pisał tylko jak szalony. Dobrze, i odniósł sukces.

Schodziłem kwadrans temu podgrzać sobie pomidorówy z suszonymi warzywami zamiast grzanek (mój wynalazek – wszelkie prawa zastrzeżone). Zajrzałem do dziecka. Smacznie spało, ale postanowiłem chwilę obejrzeć ten sielski obrazek i ona nie wytrzymała udawania po czym roześmiała się. Pytam: “Co ja mówiłem o wyłączaniu telefonu, fejsa i filmów o 22ej?” – “Ale tato, przecież jest weekend”. To jest esencja szczęścia.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *