seks sex usta

Opowieść Walentynkowa

podziel się

Kiedy byłem mały nie było jeszcze Kevina Samego w Domu. Wielu innych rzeczy też nie było. Ludzie gadali do zegarka tylko na naprawdę kiepskich filmach SF. Każdego grudnia w TV leciała “Opowieść Wigilijna” według opowiadania Karola Dickensa (Karol Fiutkowski).

Opowieść wigilijna (tyt. oryg. A Christmas Carol) – opowiadanie Karola Dickensa nawiązujące do Wigilii Bożego Narodzenia. Książka ukazała się po raz pierwszy w grudniu 1843 roku, z ilustracjami Johna Leecha. Tłumaczona wielokrotnie i wydawana jako Opowieść wigilijna (częściej) lub zgodnie z oryginalnym tytułem jako Kolęda prozą.

Opowiadanie Karola Dickensa jest moralitetem w stylu wiktoriańskim. Pokazuje głębokie doświadczenie i przemianę skąpca Ebenezera Scrooge’a, zachodzącą w czasie nocy wigilijnej. Jest on samotnikiem, nielubiącym ludzi, a dbającym jedynie o pomnażanie swojego majątku.

Co prawda nigdy nie miałem wielkiej kasy, zwłaszcza jako dziecko, ale dziwnym trafem zawsze utożsamiałem się ze Skrudżem. Czułem to coś, to bycie “Najgorszym człowiekiem na Świecie” (Przy okazji; wyszła niedawno książka Pani z DDA o podobnym, jak nie identycznym tytule więc coś jest na rzeczy. To już trochę minęło jednak kiedyś bolało jak cholera.

2. W “normalnym życiu” nie lubię czarnowłosych kobiet. W cywilu ich unikam. Co innego gdy zamieniam się w Pana Hyde’a. Wyrasta mi sierść gruba na plecach, kły się wydłużają i pragnę prostytutki. Ta musi być czarna obowiązkowo. Tzn nie musi, ale z czarnymi jest Hydowi najlepiej. Była kiedyś w Radomiu taka panna dwa sezony przyjmowała. Taka w typie mistrzyni; Jedna na dziesięć. Ekstraklasa profesji. Ta kobieta lubiła swój zawód. Wkładała w to pasję. Gdy “pracowała” nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że robiła by to za darmo równie dobrze – może nawet czasem skłonna byłaby dopłacić. Coś niemożliwego. Później zniknęła z rynku. Uzbierała dla siebie na szklarnię storczyków albo na studia na Akademii Muzycznej we Wiedniu. Tak w wersji romantycznej. W praktyce przeniosła się pewnie do innego miasta. Przestają pachnieć nowością i zmieniają otoczenie do 35 roku życia gdy przechodzą na emeryturę (te mądre). Muszą też zmieniać miejscówki z powodu toksycznych relacji z alfonsami i uciążliwego wianuszka “wielbicieli”, którzy po pierwszym lodzie w życiu zakochują się na zabój.

Właśnie o tym jest moja opowieść “Walentynki Prozą”. Czekałem na nią w pokoju na wielkim wyrku i liczyłem własne palce u stóp. Wszystko to jest liczba się zgadzała. (Mała dygresja o ile zastanawiacie się czemu kobiety upadłe “przed” znikają na chwilę i nie biorą np prysznica, co one wtedy robią? Aktywują kod bezpieczeństwa. Np wysyłają esa do burdelmamy, którego deaktywują np po kwadransie jeśli wszystko jest okay i klient ich nie udusił czy łorewer. Jeżeli scenariusz jest inny to wpada GROM złożony z karków i bejzboli (pseudokibiców:)).

Gdy już wracała zadzwonił jej prywatny telefon, stanęła w drzwiach, oparła się kusicielsko o futrynę i bez żenady rozmawiała ze swoim chłopakiem. Miziali się tak słownie z 5 minut. On opowiadał jej o tym jaką robi jej składankę muzyczną na CD, ona mu dziękowała. Delikatnie go spławiła jakby spiesząc się do wykonania obowiązków służbowych. Brzmiało to tak jakby miała wysłać fax lub wrócić do sprawdzania kartkówki z biologii.

Straszne, co nie? Od tamtej pory nie nagrywam składanek muzycznych, romantycznych, lirycznych. Oj nie, nie zmądrzałem wcale. Robiłem zamiast składanek dla ukochanej zylion głupszych rzeczy niż ten kretyn.

Tak czy inaczej gdy skończyła z nim wskoczyła na łóżko jak kozica w Tatrach i zabrała się do obowiązków jeszcze bardziej ochoczo niż zazwyczaj, a jak już wcześniej pisałem, sama postawiła poprzeczkę wysoko. Pamiętam ją z powodu uroczych rozstępów na brzuchu, tanoreksji, lekko obwisłych piersi, prawdziwego zapachu i tego, że pomogła mi zamordować miłość.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *