bierna-agresja

O!, żyjesz.

podziel się

Nic nie jest ani czarne ani białe.

Kto uważał na fizyce (poziom raczej politechniczny lub wyższy) ten wie, że nie ma “czystych” kolorów. Podobnie jest z bierną agresją i czynną agresją, które to lubią się przenikać. Na początku jest spóźnienie na spotkanie o 14 minut. Na końcu umowny najwyższy, kulminacyjny akt czynnej agresji czyli zadanie śmierci. Po drodze są oczywiście nieuświadomione życzenia. Życzenie śmierci wychodzi w wypowiedziach delikwenta/delikwentki.

Mam obecnie jedną pacjentkę w fazie IV. Jest jak mina morska. Taka napuchnięta kula z 200 kg trotylu i wrażliwymi kolcami-detonatorami. Wystarczy by dorsz obok przepłynął zbyt energicznie by wybuchła. Raz na tydzień, dwa, zadaje mi pytanie: “Żyjesz?” lub stwierdza z przekąsem: “O! Żyjesz”.

W myślach odpowiadam jej: “Nie, kurwa, umarłem i właśnie czekam na wypłatę z polisy firmy 4life.pl 16.000 złotych, bo pogrzeby drogie a ZUS zwraca tylko 4.000.”.

I czekam aż pojmie jak bardzo mnie nienawidzi i dlaczego. Naturalnie odpowiadam grzecznie jak pensjonarka “Tak“.

więcej

::: dziennik słowa # , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *