brunetka

O Fortuna

podziel się

Żyd jest dla mnie autorytetem w kilku dziedzinach w tym w tych ekskluzywnych. Kiedyś męczyła mnie niepamięć nazwiska polskiego kompozytora. Nie Penderecki, nie Kilar. W końcu ułomnie zanuciłem “kawałek” (prawdziwa żenada z bąbelkami). Rzucił nazwiskiem od razu. Wiedza do niczego nie przydatna a jednak cenna i budząca moją zazdrość. Lutosławski mu było, ale to nieważne.

Ja jestem Meksykiem i on jest Meksykiem i wielu Meksyków nas otacza. Nigdy nie dostaniemy się przez pustynię do USA gdzie ludzie się kochają, potrafią kochać i w ogóle praktykują kochanie. Nawet znajomość Lutosławskiego mu nie pomoże. Federales zgarną nas wprost z granicy gdy tylko spróbujemy ją przekroczyć. Kiedyś nawet próbowałem.

W okolicy mamy takie miasto upadłe. Ponoć siedemset lat temu pewien biskup je przeklął i działa. Bardzo działa. Przygnębiająca miejscowość właśnie umiera. Może dlatego zamieszkują je najlepsze Syreny. Wyskoczyło mi coś na wardze bez powodu. Jakby ktoś rozpaloną igłą grzebał mi w linii skóry i ust. Może dlatego zbiera mi się na wspomnienia odległe o charakterze erotycznym. Poza tym seks zawsze dobrze się sprzedaje.

cdn

1. O Fortuno
(chór)

O Fortuno
niby Księżyc
nieustannie zmienna,
ciągle rośniesz
lub zanikasz
ciemna lub promienna.
Życie podłe
wciąż kapryśnie
chłodzi nas lub grzeje,
niedostatek
lub bogactwo
jak lód w nim topnieje.

Kołem toczy
się Fortuna
zła i nieżyczliwa,
nasze szczęście
w swoich trybach
miażdży i rozrywa,
z twarzą szczelnie
zasłoniętą
często u mnie gości,
by na kręgach
mego grzbietu
grać swe złośliwości.

Los zbawienia,
cnót zasługi
przeciw mnie są teraz,
w mej słabości
albo woli
wspierały mnie nieraz.
A więc zaraz
nie mieszkając
uderzajcie w struny
i użalcie
się nade mną,
ofiarą Fortuny!

więcej

::: dziennik słowa # , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *