kontrola

Kontrol

podziel się

Ciąg dalszy poradnika “Młodego Mentalisty”

 

Dla owych panien na wydaniu i kawalerów szukających drugiey połowicy.

A bardziej po polsku: Jak rozpoznać osobę, którą jeśli wybierzesz za towarzysza życia to wpierdolisz się w straszne gówno. Nawet jeśli się wyswobodzisz z takiego związku to but zostanie w tej lepkiej kupie. Jest paradoks tak przy okazji. Jeżeli zrozumiesz poniższy tekst to staniesz się osobą świadomą zagrożenia i odporną na Kontrol zatem nie będziesz do siebie przyciągała/ł osób, które zmuszone są kontrolować tak jak wszyscy oddychać.

cdn…

Po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku że temat jest szeroki jak Amazonka u ujścia. Ten wpis będzie kotwicą do której co jakiś czas wrócę. Paradoksalnie ludzie typu “Kontrol” biorą się z powodu braku kontroli i opieki nad nimi we wczesnym dzieciństwie. Potrzeba bezpieczeństwa jest absolutnym fundamentem, jest matką wszystkich ludzkich potrzeb. Jeżeli dziecko nie czuje się otoczone opieką, która otula ją/go jak ciepła pierzynka z mgły to na 100% wyrośnie na pojebańca. Taka pierzynka opieki wrasta w ciało na stałe. Z czasem gdy szczęśliwy człowiek dorasta i dorośleje, pierzynka zamienia się w żółwi pancerz dający ochronę duszy przed przeciwnościami losu, wszelkiego rodzaju złem.

Gdy dziecko nie dostanie w odpowiednim czasie ochrony samo w pokraczny sposób zaczyna tworzyć wzory mechanizmów obronnych. Wracając do porównania z pierzynką; “zjebany za młodu” zaczyna się przykrywać aluminiową drabiną by ochronić się przed mrozem. nic dobrego z tego wyjść nie może. Jest jak drapieżnik ranny w stopę w relacjach z innymi ludźmi. Zacytuję M3, która zwykła mówić, że “jestem twarda jak stonka”. Ma dopiero 26 lat więc jest ufna w swoje siły.

Wkleję teraz krótką migawkę z mojego życia dobrze obrazującą czym jest dziki zwierz chroniący się za aluminiową drabiną:

W szpitalu schodzę w dół awaryjnymi schodami. Drzwi prowadzące na korytarz otwarte na oścież. Może gdyby były zamknięte przeczytałbym niechlujnie na nich napisane mazakiem “prosimy zamykać drzwi”. Przed gabinetami lekarzy siedzi kilkadziesiąt osób. Idę miarowym krokiem jak metronom. Niby jestem spokojny i skupiony na kilkuset metrach dzielących mnie od “rejestracji”. Jednak w każdej sekundzie przetwarzam bilion operacji zmiennoprzecinkowych w mózgu analizując każdą ludzką twarz w poszukiwaniu zagrożenia. Z oddali, z 20 metrów dostrzegam starą zbowid’ówę w typie “siedzę w przychodniach lekarskich by jeszcze lekarzom zatruć życie, bo samej mi z jadem nieswojo”. Wiem, że ZBOWID się do mnie przypierdoli, ale jeszcze nie wiem o co. W kilka sekund dzielące mnie od niej przygotowuję w głowie kontratak. Moja odpowiedź zawsze jest nieadekwatna do zagrożenia. Nigdy nie biorę jeńców. W końcu zrównuję się z babiszczem i ona rzecze w te słowy;

– Czy mógłby Pan zamknąć te drzwi? (te otwarte i znajdujące się w pizdu daleko).

– Nie, ponieważ jestem złem wcielonym. (odpowiedziałem donośnie, z perfekcyjną dykcją, której na co dzień mi bardzo brakuje).

– (Kobietozaur miał przez sekundę “zatkało kakao” lecz błyskotliwie odpowiedziała) ; No właśnie.

Maszerowałem dokładnie dalej tym samym krokiem. Byłem niestety jak stóg siana polany benzyną w gorący dzień. Atakująca wiedziała, że jedno słowo za daleko skończyłoby się jatką jak Debalcewie.

Obiecuję napisać przynajmniej jeden osobny wpisik o tym jak rozpoznać “Kontrolera/rkę” taki tutorial.

Na koniec najlepszy autobiograficzny song ever Kasi Kowalskiej właśnie w tym temacie:

Mówiłeś mi, że przyciągam gniew, że za nic masz mą niewinność
Kazałeś mi trudną drogą iść, za stróża mieć tylko ciemność

Patrzyłeś jak wolno staczam się i spadam w otchłań bezdenną
Widziałeś jak mieszam z winem krew, by obłaskawić codzienność

Ref.:
Me serce bije i tak na przekór dniom, gdy ciągle czuję twój gniew nade mną
Me serce bije i nie zatrzymasz go
Me serce bije i tak, na pewno

Wyostrzam wzrok kiedy przyjść ma sen, jak dziki zwierz jestem czujna
Napiętą struną me ciało jest w obawie, że ciebie spotka

Ref.:
Me serce bije i tak na przekór dniom, gdy ciągle czuję twój gniew nade mną.
Me serce bije i tak, jak kruche szkło jest wciąż mój los, mój los

Za stróża mam tylko ciemność.

Me serce bije i tak na przekór dniom, gdy ciągle czuje twój gniew nade mną.
Me serce bije i tak jak kruche szkło jest wciąż mój los…
Me serce bije i tak
Me serce bije i nie zatrzymasz go.
Me serce bije i tak, na pewno.

 

::: dziennik słowa # , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *