adam-asnyk

Kocham się z Tobą bez Ciebie

podziel się

Myśleliście pewnie, że to ja taki złotousty wynalazca pięknych tytułów jestem. Nie. Sparafrazowałem tylko Adama Asnyka. Asnyk nie rusza mnie wcale, ani Wikipedii nie otworzę. Pamiętam tylko kolegów zamieszkałych na ul. Asnyka, ze szkoły podstawowej ćwierćniemców, 1/8niemców, 1/16 itede, którzy wybyli do faterlandu na tokarki i bojów hotelowych, jeszcze w podstawówce.

Gdy usłyszałem ten kawałek wiedziałem, że to jest TO co oddaje typowe Love Story synka mamusi i córeczki taty. Żyją oni w równoległej rzeczywistości zamkniętej w bańce o grubości ścianek dwa metry z hartowanego i zbrojonego szkła. Nie widzieli za dziecka miłości, czułości, prawidłowego traktowania drugiego człowieka z szacunkiem. Skąd zatem w dorosłości mają wiedzieć “jak to się robi?”. Pragną miłości lecz tę wymarzoną tworzą jak model różowego jednorożca – nie występuje w przyrodzie.

Kocham się z Tobą bez Ciebie / nie dotyczy autoerotyzmu z fantazjowaniem o Skarlet Dżohanson, ale moi bystrzy czytelnicy już o tym wiedzą.

Wyobraźcie sobie, wyImadżinujcie sobie taką hipotetyczną sytuację. Zupełnie fikcyjną. Na Waszej kanapie siedzi dziewczyna o figurze i urodzie modelki. Szczupła, drobna lecz arcyseksowna. Od góry? Nie, zacząłem od ud. Piękne, pełne, kobieco-dziewczęce. Łono przyciąga jak magnes neodymowy, ukryte pod prześwitującą bielizną. Czarna, jest a jakby jej nie było. Idealny brzuch. Cudowne piersi z sutkami w kolorze słodkich gąbeczek, różowych. Podtrzymane ramieniem z gęsią skórką. Jestem pewien, że włosy na ty przedramieniu stoją. Powtarzam stoją. Skóra i te oczy dzikie.

No i cóż z tego. Fantazja o pięć poziomów niżej od rzeczywistości na kanapie. No, ale to jest moja prywatna, pancerna fantazja zamknięta w szklanej kuli. Nic poza nią mnie nie dotyczy. Mijam niebiańską istotę jak sonda Vojadżer Plutona.

Słuchajcie. Nie wiem czy łapiecie sens, ale skułem się urodzinową Metaxą wypitą do laptopa i myśli dziś już nie zbiorę. Także, tymcza.

m.m

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *