jak-zabic-muche

Jak zabić muchę?

podziel się

Taką zwykłą “nieszkodliwą” plujkę, taką, która wysuwa trąbkę i liże nią skórę jakby nie mogła się zająć niedojedzoną kanapką albo skwarkiem zaginionym pod wersalką.

Człowiek nie ma sierści (chociaż czasem chodząc na basen albo do sauny można zwątpić) i dlatego w zimie nosi ubrania, nie biega tak szybko jak gepard więc kupuje sobie Porsche. Nie jest też tak wytrwały w bieganiu jak Alaskan Malamut i w ten czas kupuje sobie zwykłe, tanie auto albo bilet PKP. Ciągle pod górkę, wszędzie narzędzia: lornetki, karabiny, trzepaczki na muchy, odkurzacze, komputery, serwery.

Jak więc zabić muchę bez gazety, RAID’u w spray’u czy poczciwej trzepaczki na muchy? Po pierwsze musimy w sobie przełamać obrzydzenie na myśl o flakach muchy na naszych dłoniach (chyba, że osiągniemy taki stopień Tai Czi, że zgnieciemy kurwę tak by tylko połamać jej kości bez niszczenia powłoki zewnętrznej).

Po drugie cierpliwość. Karmy nie widać, ale ona naprawdę działa. Nie da się zabić muchy gdy ta czujna, zwarta i gotowa do lotu paczy na nasze zamiary 3ema milionami swoich oczek. Jest zbyt szybka. Ma nad nami przewagę – jest bezwzględnym zwierzęciem, może niepozornym jak rosomak lecz wciąż uciążliwym zwierzęciem jest i już.

My za to możemy planować. Ułożyć dłonie jak do klaśnięcia najwyżej 15 cm nad ofiarą (wciąż nie mamy szans w obliczu jej szybkości) i czekać aż mucha zacznie rozglądać się na boki, mieć rozmarzone oczy – bujać w obłokach, być nieobecna myślami. Tak, powiecie, ale to tylko potrafią wytrawni entomolodzy. Kto nim nie jest niech klaśnie w dłonie wtedy gdy ona będzie maszerować lub czyścić łapkę o łapkę jak to mają w zwyczaju koty. W ten sposób można zyskać 0,2 sekundy. To wystarczy. Mucha musi przerwać to co robiła, odbić się od skóry, wystartować do lotu i braknie jej właśnie tej 1/5 sekundy by w locie manewrować jak meserszmit i uciec przed klaśnięciem dłoni.

PS: po pięciotysięcznej musze osiąga się doskonałość i tę umiejętność nie rozgniatania przeciwnika. Ma to też zalety, bo można nad taka poturbowaną muchą później się poznęcać. Sami wiecie, Guantanamo, podtapianie, elektrowstrząsy, można też do niej wrzeszczeć by powiedziała koleżankom jak to jest i w ogóle frajda niesłychana.

::: dziennik słowa # , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *