the-gambler-recenzja

Gracz (The Gambler)

podziel się

Trafił mi się w ten niedzielo-poniedziałek świetny film. Nie czytam recenzji nigdy przed więc i Was nie będę katował. Albo zaciągnijcie ten mówi albo wybierzcie się do kina. Kto jak lubi. Warto poświęcić dwie godziny na kawałek prawdziwej sztuki o życiu. To nie jest gn-Ida albo inne azejberdżańskie kino moralnego niepokoju. Czysta sól tej Ziemi. Polecam.

 Wczoraj doznałem iluminacji. Najciężej jest ją mieć  na swój temat. Z tym jest jak z własnymi uszami. Bez lusterka lub dwóch nie obejrzysz ich. Nie pamiętam o czym była gadka, ale w myślach złożyły mi się trzy puzzle:

– Enka, która dla dobrego nastroju w łóżku godzinami błagała by jej przyłożyć. Bynajmniej nie chodziło o oklepanie jej doskonałej dupencji. Chciała dostać regularny wpierdol. Ja – Fundacja Spełniamy Nawet Najdziwniejsze Marzenia (FSNNM), zamachnąłem się w końcu by dała mi spokój. Oddaliłem dłoń tak daleko, że gdybym to zrobił odbiłaby się od łóżka i jeszcze raz od dłoni. Speszyłem się jak norka faktem podniecenia jakie wywołał we mnie ten moment. Nie pytałem jej o wrażenia lecz zaufałem poznaniu podstawowymi zmysłami: Była mokra do kolan.

– Żyd. Pijemy sobie kiedyś w podrzędnej, osiedlowej knajpie kategorii “C”. Żyd prowokuje co większych zakapiorów – stałych bywalców. Inteligentami raczej nie byli. Wielkie łapy wypracowane na budowach ledwie sobie radziły z trzymaniem delikatnych kufelków. Tak czy siak co chwilę dochodziło do szarpaniny. Gdy się mocowali nad stołem usunąłem z niego “tulipana”, który powstał z rozbitej szklanki i tylko czekał by przeciąć czyjąś tętnicę. Po godzinie takich zaczepek Żyd poszedł za jegomościem Jaskiniowcem, 2m, 150 kg, do kibla. Prawdę mówiąc scenka wyglądała arcygejowsko. Udałem, że tego nie widzę, w końcu są jakieś granice. Poza tym nawet w czwórkę nie dalibyśmy mu rady chociaż nie jesteśmy, nie byliśmy jakimiś ułomkami. Po kilku minutach Żyd wraca jakiś dziwny, odprężony i rozanielony. Za nim idzie wielkolud i ma na twarzy wyrzut sumienia. Pomyślałem tylko; “ja pierdolę, tego jeszcze nie grali”. Nie no, do faka, przecież jest hetero. Okazało się, że Żyd dostał porządnie z piąchy w mordę tak, że powycierał podłogę w WC. Kilka godzin po północy i zamknięciu speluny chciał jeszcze zebrać łomot od licznej grupy wyrostków na osiedlu. Odegrałem życiową rolę (jedną z kilku tego typu). Wyszukałem przywódcę, samca Alfa, podszedłem do niego i rzekłem; “chyba nie chcesz żebym cię zabił?”. Stadko baranów rozpierzchło się za przywódcą a Żyd stracił okazję do uzyskania kolejnej satysfakcji. Wezwałem taksówkę, bo nie chciałem czekać aż wataha sprawdzi czy blefowałem.

– Ja. Dotarło do mnie w końcu wg jakiego schematu wybieram “wczasy”; Bejrut, Sarajevo, Wyszehrad, Jeruzalem, West Bank, Liban, Jordania, Visoko i wioska obok – amerykanie w Europie! używali pocisków ze zubożonym uranem, i co kurwa jeszcze? Scena w Jerozolimie gdzie życie zamiera o zmroku czyli o 18ej. Nikt nie chce dostać serii z AKM albo M16. trzech Palestyńczyków męczy pejsatego ortodoksa, który chyba pomylił ulice albo uznał, że kilka metrów przejdzie spokojnie w arabskiej części. Nie udało mu się. Dotąd myślałem, że zadziałały we mnie jakieś rycerskie uczucia choć za pejsatymi nie przepadam a chciałem bardzo mu ruszyć na ratunek. W każdym razie zrobiłem krok do przodu by wdać się w jatkę z Arabami. Co mnie powstrzymało? Kilka słów Żyda – będzie o tym osobny wpis – izi – spokojnie. Wczoraj zrozumiałem, że ja też wałęsam się po tym łez padole w poszukiwaniu kogoś kto mi wpierdoli.

Teraz wrócę do filmu i tematu hazardu, uzależnienia i w ogóle. Wyobraźcie sobie, że całe Zło tego Świata to jeden kubek kawy “parzonej”, “fusiastej”. Granie o energię życiową (pieniądze) jest osadem z tego całego zła Świata na dnie kubka. Hazard to ósmy krąg piekła. Nie zna życia ten kto nie spędził tysiąca godzin w kasynie. Zaliczam się do tego ekskluzywnego grona. Otóż hazard jest najsilniejszym narkotykiem jaki zna ludzkość. Przy hazardzie crack, wóda, heroina, xanax, seks są jak zajadanie się landrynkami. O tym traktuje świetnie nakręcony “The Gambler”. Zabierajcie się do oglądania a ja skończę artykuł gdy już doznacie po tym “oświecenia”.

cdn…

 

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , .

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *