trans

Fatal Error

podziel się

Rzecz budząca grozę najwyższego szczebla u wszelkiej maści komputerowców

trans-genderKontynuowanie operacji “wyrzuć wymaże całą zawartość Twojego dysku twardego. Co chcesz zrobić? Kontynuuj? Wyjebaj Wszystko!

 

 

 

 

 

I tak właśnie chciałem postąpić z własną pamięcią w mózgu po tym co się wydarzyło, ale nie uprzedzajmy wypadków.

Siedzę sobie w sklepie za ladą – nudy. Jacek coś dłubie przy komputerze, jest lato więc i sezon na nudy. Wtem do sklepu energicznym, żołnierskim okiem wchodzi piękna blondynka. Sportowa sztuka z wypukłościami tam gdzie trzeba i nie przeszkadzającymi w udziale w maratonach. Było w niej coś “extra”, element nierozpoznawalny, zaskoczenie i nietypowość nie do opisania.

  • Dzień dobry. Poproszę komputer za pięć tysięcy.

Takich klientów kochaliśmy. Bez jojczenia, marudzenia, wie czego chce, można zarobić trochę więcej. W tym przypadku 2 koła. Jacek obiecał zrobić go na czwartek a ja w euforii (kasa) podlanej (nie będę ściemniał) atencją dla urody zaoferowałem zamontowanie sprzętu w domu klientki. Oponowała, ale w końcu zgodziła się na taki podarunek.

Po dwóch dniach spakowałem maszynerię do bagażnika i podjechałem pod dom nieznajomej. Była rzeczowa jak agentka CIA z serialu “Homeland”. Coś tam się nawet uśmiechała. W domu zero aniołków, kwiatków, moździerzy miedzianych z DESY, obrazków, zdjęć. Asceza jakby w domu japiszona z “American Psycho”. Wręcz zacząłem się bać, że zostanę porąbany i rzucony świniom do jedzenia. Wskazała tylko palcem gdzie ma stać komputer a ja przystąpiłem do podłączania części, monitora, etc.

Najważniejsze było zasilanie… Kontakt znajdował się w wąskim przesmyku między ścianą a ogromnym łóżkiem. Zacząłem się tam przeciskać gdy usłyszałem:

  • Niech Pan da wtyczkę, ja ją wsadzę.

No i zaczęła iść po łóżku na czworaka, w obcisłych dżinsach, w kierunku kontaktu. Stałem tak zmieszany jak betoniarka. Nie wiedziałem gdzie paczeć bo jej dupa była naprawdę fascynująca a głupio tak być przyłapanym na takim paczeniu.

Skasowałem resztę, podziękowałem i z dziwnym posmakiem na “języku” wróciłem do sklepu gdzie z Jackiem trochę komentowaliśmy urodę klientki. Ciągle powtarzał mi, że skądś ją zna, ale za cholerę nie może sobie przypomnieć skąd.

Dni mijały. Jacek siedział zadumany, ciągle analizował, dzwonił do kolegów z klasy, dawnych znajomych. Nie dawało mu spokoju skąd ją zna. To trwało z tydzień czasu. Zdążyłem o tej dupie już zapomnieć gdy z twarzy Jacka zniknęła zaduma i zastąpiło ją poczucie zwycięstwa z powodu rozwiązania zagadki. Kolejne dni nie chciał mi powiedzieć skąd ją zna a ja też zbytnio nie naciskałem. Co się widzieliśmy diabelnie szyderczo uśmiechał się pod nosem. I tak nie miałem pomysłu jak się dobrać do takiej lodowatej rybki. W końcu przysnąłem kolegę:

  • No powiedz, kurwa, w końcu coś się dowiedział.
  • Bo wiesz Marian! Nie wiem, nie jestem pewien czy chcesz to wiedzieć???
  • Chcę!
  • Ale słuchaj sprawa jest poważna. Nie ma, że to czy tamto.
  • Dawaj!
  • Pamiętam kolegę z technikum. Wyglądał identycznie jak ona i zaraz po szkole zniknął. Nikt nie wiedział gdzie się podział. Był na 100% jedynakiem. Dobrze się znaliśmy. Kumple z klasy twierdzą, że zmienił płeć, ale nie wiedzą gdzie on/a się teraz podziewa.
  • ….
  • ….
  • Ja już wiem i…

Świat mi zawirował przed oczyma. Usiadłem ciężko na fotelu. Oblał mnie zimny pot i ogarnęło poczucie dezorientacji. Pracowaliśmy jeszcze razem z rok. Nigdy już nie poruszaliśmy tego tematu.

Historia wypłynęła mi z najbardziej zakopanych zakamarków pamięci ponieważ gdy kupuję teraz komputer dla klienta (raczej laptopa), to parkuję na nielegalu pod ulubionym sklepem, wbiegam do środka i wołam:

  • Szybko jakiegoś laptopa do trzech koła, bo stoję na zakazie i mi zaraz założą blokadę.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *