seksowna-aptekarka

Farmaceutka Jackie

podziel się

Kto nie oglądał serialu “Nurse Jackie” ten parówa. Gorąco polecam. Sitkom nakręcony jest według sprawdzonego przepisu. Główny bohater jest addikted; ćpa, pije, wącha albo wstrzykuje. Przykłady: Elementary, Dr House, Pielęgniarka Dżaki, Mom, Two and Half Men, i tak dalej bez końca.

Prawdę pisząc jeszcze nie rozkminiłem tego fenomenu więc przejdę do rzeczy na dzisiaj. Rozmyślnie wstąpiłem do kiosku ruchu gdzie nadałem totka i nabyłem długopis. W ten sposób zdobyłem “monetę przetargową”. Pani kioskarka nie mogła mi odmówić użyczenia stolika na którym wypełniłem sobie sam receptę na cztery paczki moich ulubionych dragów. W telefonie otworzyłem przepis na udaną receptę od M2, która to ma dwie specjalizacje w wypisywaniu takich rekreacyjnych specyfików.

Podziękowałem ładnie i udałem się do apteki. Dwie panie i jeden pan uwijali się jak w ukropie by sprostać kolejce klientów. A mi w końcu przypadła brunetka, najwyższa rangą w tym pierdolniku, bo Pani Magister Farmacji (Ho Ho). Miałem z nią kiedyś spięcie, ponieważ popierniczyły się jej dawki i to w dosyć mocnym świństwie. Tym razem, chociaż wyraźnie mnie pamiętała, była przedziwnie miła i wyczilałtowana…

– Dzień dobry.

– Dobry wieczór.

Podając receptę: poproszę najtańszy zamiennik.

– Mamy jedną paczkę Zjebocytoliny. Jadł (!) Pan już to?

– Wszystko już żarłem

Z wyraźną troską i pełnią empatii: Ale nie działa tak jak prawdziwy Oryginalny Bandax?

– No niestety nie. Bandax najlepiej jebie w czachę.

Wciąż zatroskana: No tak te generyki niby mają identyczny skład chemiczny ale są inne… Nostalgia na twarzy…

– Dokładnie tak. Różnica jak między Absolwentem a Absolutem. Jak między fruktozą a glukozą (W tym miejscu przerwałem wymądrzanie bo poczułem od Pani Magister zapach przetrawionej drogiej wódy). Walnęło gorzelnią jak z rozbitej ciężarówki Polmosu.

Rozckliwiła mnie tym niemal do łez. Miałem ochotę iść na kolanach do Częstochowy lub przynajmniej przeskoczyć przez ladę apteczną i ją przytulić. Wyszedłem oszołomiony. Wodospad myśli runął na mnie z wielką mocą. Gdy je przetworzyłem zrozumiałem jakim jestem egoistą i któryś raz złapałem się sam za rękę, że tak właściwie to rozczulam się nad samym sobą. Nie wolno mientkim, kurde być i rzuciłem Zjebocytynę na fotel pasażera.

[Napisy końcowe]

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *