dziewica-telegonia-teoria

Czym jest telegonia i dlaczego dziewice są tak cenione?

podziel się

Może na początek wkleję znany z sieci fragment:

Czym jest telegonia?
Jest to stosunkowo młoda teoria głosząca, że potomstwo samicy, niezależnie od ojca, wykazuje pewne cechy jej pierwszego partnera seksualnego. Parter ten miałby według owego prawa odciskać coś w rodzaju stempla biologicznego na jajnikach kobiety. W przypadku zwierząt hodowlanych, owe dziedziczenie widoczne jest głównie po cechach zewnętrznych. U ludzi natomiast, telegonia objawia się przede wszystkim w cechach charakteru dziecka. Warto zwrócić uwagę na to, że dziś, w czasach niespotykanego dotąd przyzwolenia na rozwiązłość seksualną, coraz częstsze są konflikty pokoleń, wynikające z wzajemnego niezrozumienia rodziców i ich dzieci.

Sama teoria, jak już powiedziano, w świecie nauki jest stosunkowo mało znana i dopiero teraz zyskuje na popularności.

W praktyce jest ona jednak wykorzystywana wśród hodowców zwierząt rasowych niemal od samego początku tej branży. Jeśli pierwszym partnerem suki danej rasy był przedstawiciel innej, to nie może ona już wydać na świat psów z rodowodem. Szczenięta bowiem, mimo w stu procentach czystych rasowo rodziców, wykazują cechy owego pierwszego psa, który pokrył samicę. Widoczne są różnice w budowie ciała, gęstości i długości sierści, a nawet charakter. Psy takie, mimo teoretycznej przynależności do rasy uznawanej za łagodną i posłuszną, często stają się agresywne, a ich tresura to istna męczarnia.
Dlatego też hodowcy robią wszystko, co w ich mocy, aby odseparować swoich czempionów od innych ras, a jeśli już dojdzie do wpadki, potomstwo suki sprzedawane jest po niższych cenach.

Telegonia wywołuje zażarte spory w środowiskach naukowych.
Przez sceptyków krytykowana jest za brak rzetelnych opracowań na ten temat. Warto jednak zaznaczyć, że wszystkie badania, które mogłyby potwierdzić bądź obalić istnienie tego prawa natury, są przez owych sceptyków bojkotowane, często bez żadnej wyraźnej przyczyny. Niektórzy uczeni wykazują bowiem brak właściwego rzetelnemu naukowcowi agnostycyzmu poznawczego, co skutkuje znacznym opóźnieniem rozwoju badań nie tylko nad telegonią, ale i nad wieloma innymi teoriami mogącymi odmienić oblicze naszej cywilizacji.

Uważam, że powinni Państwo znać potencjalne zagrożenie związane z posiadaniem wielu partnerów seksualnych. Dzisiejsze czasy, pełne pokus cielesnych, powodują bowiem deprecjację dziewictwa i w myśl prawa telegonii degenerację biologiczną społeczeństw zachodnich.

Moim skromnym zdaniem duże Coś w tym jest. Po pierwsze primo wszystkie stare kultury mają z tym związane jakieś obyczaje i rytuały. Oświeceniowiec oczywiście powie, że wyssały one sobie to z brudnych paluchów. Chyba nie. Bzdety nie wytrzymują próby czasu.

Nie będę dzielił się moimi spostrzeżeniami w rodzinie i wśród znajomych, ale wstrząsnęły mną w obliczu wyżej zacytowanej teorii. Ponadto przeprowadzono już naukowe badania na muszkach owocowych. Skurczybyki idealnie się do tego nadają. Badania te potwierdziły teorię telegonii.

Małe uzupełnienie. Wpływ “pierwszej nocy” jest tym większy im kobieta stoi niżej w hierarchii mentalnej. Jeżeli jej jedynym celem życiowym są coraz to nowe modele białych kozaczków i daje dupy na prawo i lewo tym jej dusza jest bliższa zwierzęcej. Zwierzęta mają zbiorową duszę i u nich wpływ zjawiska telegonii jest najbardziej widoczny. To samo dotyczy mężczyzn z tym, że na “odwrót”. Im większy prymityw tym jego wpływ na kolejne potomstwo kobiety jest mniejszy. Taki jełop może wręcz załapać program duchowy od kobiety którą rozdziewiczył.

Jestem pewien, że w stosunku (brakuje mi jakiegoś nobliwego słowa dla tej czynności) jest coś bardzo magicznego. Nawet jeżeli nie zależało mi na jakiejś kobiecie to po seksie łapałem z nią mentalny kontakt. Czasem latami wiedziałem kiedy zadzwoni albo jaką wiadomość zawiera krótka wiadomość tekstowa, zanim ją przeczytałem.

więcej

::: dziennik słowa # , , , , .

16 Comments

  1. Pytanie być może durne, ale naprawdę mnie to nurtuje:
    czy w świetle tez telegonii, przecięcie błony dziewiczej chirurgicznie jakoś “warunkuje” kobietę, która temu zabiegowi się poddaje? Czy lekarz dokonujący tego zabiegu nie przejmuje tej samej roli co teoretyczny partner? Niech nikt się nie śmieje, z tego co czytam na ten temat, błona i jej przerwanie ma tutaj kluczową wręcz rolę, pytanie więc, czy liczy się tutaj tylko “przerwanie w wyniku seksu” czy też “mechaniczne przebicie,” takie jak np. kiedy błonę rozcina lekarz?

      • Nie, nie nabijam się, pytam poważnie, gdyż powinno być sprecyzowane, jakiego rodzaju aktywność seksualna spowoduje odciśnięcie się w kobiecie wzorca partnera.
        Badając zwierzęta tak prymitywne jak muszki owocówki nie uzyska się odpowiedzi, dotyczących ludzi i całego spectrum ich aktywności seksualnej. Stąd pytania, jakie kojarzą się z kompletnym brakiem wiedzy na temat seksu, ale z drugiej strony, telegonia jest baaardzo niezbadana….

        Ustalone jest, że nie musi być to zapłodnienie, ale to nie wszystko.

        Czy musi to być penetracja? Czy może starczy np. petting? Czy musi towarzyszyć temu podniecenie i gotowość seksualna (raczej nie, vide: gwałty)?
        Czy stosunek z prezerwatywą (gdzie sperma *nie* powinna dostawać się do dróg rodnych) także się liczy jako “imprint”?
        Czy liczy się tak naprawdę wprowadzenie do organizmu kobiety spermy (i czy tylko poprzez penetrację) a nie sama błona?

        Jeśli **jakiekolwiek** przerwanie błony przez mężczyznę = programowanie, mogłoby to właśnie oznaczac, że jeśli chciałabym wykonać cytologię (a musiałabym poddać się zabiegowi, taka konstrukcja) mogłoby się okazać, że człowiek, który przetnie mi błonę spełni taką rolę jak partner seksualny… trochę to zniechęcająca perspektywa…

        • Jestem za penetracją “magiczną różdżką”. Sprawa wygląda na metafizyczną. Zanim po ziemi zaczęli chodzi rabini i księża, Stary Testament za dzień zaślubin przyjmował pierwszy pełny seks. We wszystkich poważnych religiach został ślad tego. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że poza wytryskiem dzieje się w dużo w warstwie “energetycznej” między mężczyzną i kobietą o ile jest choćby odrobina uczucia.

          • Ma to sens, choć wtedy wszystkie te seksy “bez uczucia” czy gwałty nie liczyłyby się (podobnie jak “prawa pierwszej nocy” o ile wychodząca za mąz panna nie czuła czegoś do dziedzica, właściciela wsi, który z rakiego prawa korzystał…). W zasadzie dużo by się wtedy nie liczyło jeśli chodzi o możliwość programowania kobiet.
            Mało się też wspomina o tym, że mężczyzna **też** jest programowany – a jeśli już, to marginalnie, podkreślając, że największe konsekwencje ponosi jednak kobieta (czy jest to do konca prawdą?). Istnieje też, choć tutaj także mało informacji – rytuał oczyszczający, którym można odczynić uprzednie zaprogramowanie.
            Wszystko to jest dla mnie ciekawe teoretycznie, bo nie zamierzam uprawiać seksu w ogóle. ;)

          • Telegnomia dotyczy zostawiania nasienia przez pierwszych partnerów w niedojrzałej fizjologicznie samicy, tak, że nasienie to nie może ją zapłodnić, ale przenika w struktury odpowiedzialne za to w przyszłości i w ten sposób zostawia swoje ślady. Nie ma w tym magii, ani nie istnieje to zjawisko poza wpływem nasienia pierwszego partnera na samicę, pełna penetracja jest więc niezbędna.

          • A dlaczego nasienie miałoby mieć taką właśnie moc?

            Trochę to tak samo, jak by założyć, że jedzenie zmienia nas bo wnika w nas – inne kultury praktykowały jedzenie wrogów, szczególnie tych, których uważali za godnych przeciwników w walce – własności takiego wojaka miały pono przenikać do organizmu jego konsumenta i go wzbogacać.

            Teoria ta jest krzydząca dla kobiet o tyle, że zakłada, iż tylko kobieta miałaby by “programowana” i tylko ona miałaby przekazywać energię mężczyźnie (więc jej seksualność poddawana byłaby restrykcjom) ale nic bądź prawie nic nie mówi się o mężczyźnie.
            Czemu to mężczyzna nie miałby także być programowany podczas stosunku z kobietą? Nie chce mi się wierzyć, że w świetle tej teorii miałby pozostawać neutralny i nienaruszony. Ale ta strona jest dla wielu panów niewygodna. Bo znaczyłoby to, że też musieliby się szanować i nie mogliby z byle kim, byle jak -coś, do czego przez długi czas niektórzy sobie dawali prawo.
            w XIX wieku, przed rewolucją seksualną, mieliśmy społeczeństwo, gdzie kobiety dzielono na dwie kategorie:
            + porządne, czyli przeznaczone do sakramentu, miały się pilnować, nie mogły nic wiedziec o seksie, bo jeszcze by niezdrowo się ciekawiły i mogły nabrać chęci do prób
            +ladacznice, czyli takie, których mężczyźni używali, jak kloak (proszę wybaczyć mi to porównanie, ale uzył go B. Prus w ‘Lalce’), z którymi realizowali się zanim mogli wstąpić w związek małżeński. Uważano, że dopóki facet nie dorobi się na tyle, by utrzymać dom, powinien zostać kawalerem. Jednocześnie nie może tłumić potrzeb a nie będzie bałamucił Madonn społeczeństwa. Co zostawało? Burdele. Było to w pełni akceptowane, a wielu chłopców prowadzali tam ojcowie aby “nabyli praktyki.”

            Efekt był taki, że na przełomie XIX i XX wieku w Polszy wybuchła wręcz epidemia chorób wenerycznych.

            W świetle telegonii, nie tylko one byłyby konsekwencją wizyt w lunarach. Mężczyzna, którego zaprogramowała kobieta, sam programuje inną być może na zasadzie “jeśli spałaś z facetem bez zabezpieczenia to tak, jakbyś spała też ze wszystkimi jego partnerkami” – tutaj też energetycznie :-)

          • Ciekawa przeklejka z innej strony, mam nadzieję, że jej autor mi wybaczy:

            ” wszystkie przedmioty w naszym otoczeniu mają wokół siebie
            poświate, nasze biopole zmienia się w zalezności od naszego wewnętrznego
            stanu od tego jak postrzegamy świat.5% to nasza fizyczność to co widzimy
            95% to nasza pozostała niewidzialna część to czego nie widzimy,i jest
            to ta część która określa podstawy naszego życia.następuje bardzo mocna
            wymiana energetyczno-informacyjna między duchowymi ciałami.

            oznacza to że wszystko, czego mężczyzna doświadczył do tej chwili jego relacje z ludzmi wokół, z dziecmi, z kobietami, cała ta informacja zapisana w jego biopolu w
            pełni odwzorowuje się w biopolu kobiety dla dla której jest on
            pierwszy.

            wszystko co zebrała kobieta cała jej informacja odbija się w
            biopolu mężczyzny dla którego jest ona pierwsza.

            To odwzorowanie
            pozostaje w człowieku na całe życie po pierwszej nocy małżenskiej ludzie
            tylko zewnętrznie pozostają takimi jak przedtem,ciało fizyczne się nie
            zmienia. ale 95% cielesnej charaktystyki zupełnie się zmienia ludzie
            są inni.”

          • Absolutnie tak. Autorytet Kościoła i jego 20 wieków historii też się z tymi tezami zgadza i uzupełnia.

  2. Bardzo ciekawa sprawa z tą telegonią…po przeczytaniu powyższych komentarz dochodzę do wniosku, że wiele z argumentów jest logicznych po zestawieniu z obyczajami historycznymi… bardzo mnie zastanowił sens jakiego można się doszukać choćby w prawie pierwszej nocy stosowanego w różnych kulturach…prawo te na pierwszy rzut oka może nasuwać wnioski, że chodziło o korzyść seksualną lub pokazanie wyższości , ale po zapoznaniu się z tematem telegonii , nabiera to dużo większego sensu..czyli chodzi tak na prawdę o dziedzictwo i w sumie można się w tym doszukać pozytywów . bo przecież ten kto owe prawo posiadał raczej nie był przeciętnym człowiekiem tylko kimś kto z różnych powodów władał daną społecznością.. czyli z punktu widzenia natury wszystko szło w dobrym kierunku..tak jak u zwierząt najsilniejszy osobnik zdobywał prawo do przedłużenia gatunku (u zwierząt to głównie siła fizyczna decyduje o przetrwaniu) to w przypadku ludzi, człowiek posiadający prawo pierwszej nocy, był osobą, która władze zdobyła siłą, intelektem bądź odziedziczyła ją (czyli był to mężczyzna mający więcej do zaoferowania w kwestii przedłużenia gatunku niż przeciętny podwładny i przeważnie nie była to jednak siła fizyczna)..tak więc prawo te mimo, że z naszego obecnego punktu widzenia niezbyt moralne..wówczas miało sens. Przy obecnym rozwoju umysłowym ludzi, prawo takie nie jest już potrzebne, ale teoria zachowania dziewictwa ma wg. mnie całkowitą rację bytu i powinna być szerzej rozpowszechniana i to nie z podtekstem religijnym ale właśnie takim świeckim (nie będę pisał że naukowym bo nauka jest pojęciem względnym, a niektórym się wydaje , że to co naukowe to jakieś święte jest i tylko wyjątkowe rzeczy można uznać za naukę).
    Ja osobiście jestem osobą bardzo logicznie oceniającą otaczający mnie świat, i choć telegonia nie jest uznawana za teorię naukową, to dla mnie argumentem przekonującym mnie do jej prawdziwości jest logiczność jej aspektów.
    A nade wszystko mocno przekonują mnie do tej teorii moje własne doświadczenia otóż zawsze uderzało mnie , a nawet czasem wypominam to żonie, że odkąd jesteśmy razem to czuję, że się zmieniłem(akurat moim zdaniem na gorsze, a ona na lepsze..nie ma w tej ocenie jakiejś pychy , po prostu tak to oceniam możliwie najbardziej obiektywnie i surowo jak potrafię), że byłem innym człowiekiem..zdaje sobie sprawę, że jak w przysłowiu “z kim przystajesz, taki się stajesz” będąc, ze sobą przejmujemy część siebie.. ale zawsze czułem, że ta zmiana we mnie to jednak było coś więcej i gdy dowiedziałem się o teorii telegonii to od razu zaświeciła mi się lampka , że może to właśnie to jest wytłumaczenie..
    Dużo czytam internetów ale z tym tematem spotkałem się dopiero teraz co moim zdaniem świadczy o tym , że coś tak ważnego i mającego odzwierciedlenie w kulturze i historii jest przemilczane , to nie jest to przypadek tylko celowe działanie i ktoś ma w tym interes.. cieszę się , że temat wychodzi na światło dzienne..
    Mam nadzieje, że dołączy się do dyskusji więcej uczestników i może będzie więcej osobistych wypowiedzi na ten temat, bo takie mnie najbardziej ciekawią, bo nie ma lepszej nauki niż na swoich lub czyichś doświadczeniach, a nie teoriach..

  3. Mam pytanie ,czy wprowadzenie tak zwanego “kodu mężczyzny ” jest jego złożenie nasienia do kobiety czy tylko jej rozdziewiczenie? Np. Wprowadzenie członka dwa razy i koniec .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *