austriacka kurtka wojskowa

Austriacka Armia a Agonia

podziel się

A4

Pewnego razu mój bratanek rozejrzał się po moim pokoju geeka, oblukał monitory, laptopy, tablety i srajfony. Ma lekki autyzm a ci ludzie są szczerzy co ma swoje zalety, ale do rzeczy:

– Wujku a kiedy Ty też umrzesz te wszystkie rzeczy będą moje.

– Dobrze, spoczko.

I właśnie w tym momencie po niemal trzech latach zakończyłem pierwszy etap żałoby – zaprzeczenie. Do poczytania w Charakterach, Pani Domu oraz w TeleTygodniu. Temat znany więc nie będę przynudzał.

Pamiętam za to doskonale ziąb lutowy, deszcz okropny, świeżo rozkopaną mokrą glinę w którą po kostki zapadały się moje lakierki. Śmiało przeczłapałem w tym bagnie do mogiły by wrzucić grudkę ziemi. Grabarze ślizgali się w tej żółtej mazi. Ludzie płakali, sekta Brata odprawiała jakieś rytuały. Wracając nieprzytomny potrąciłem kilku ludzi, kilku chciało mnie pocieszać. Byłem nieobecny. Buty kleiły się jeszcze długo do mokrego asfaltu alejek. Wracałem pośpiesznie.

Kilka dni później nie śpiąc nocą pojechałem na cmentarz przywitać świt. Mróz skuł glinę w skałę wyboistą. Wciąż można było rozpoznać ślady butów głębokie. Gdy brzask oświetlił odrobinę groby zobaczyłem kwiaty jakby świeżo ścięte i polane lukrem z lodu. Na płatkach róż piękne ornamenty.

Jakoś tego roku. Nie mogę tego umiejscowić w czasie, byłem na ostatnich psiapsiółkowych urodzinach z ludźmi z pracy. To były urodziny M. Kochana koleżanka M spóźniła się przyjaźnie 3 godziny. Ja wyszedłem po dwóch i pół – chyba – bo nie doczekałem tej uczestniczki. Pamiętam, że byłem w austriackiej, wojskowej kurtce. Cóż, że jestem próżny i podoba mi się jej krój. Austriacka Armia? Co to w ogóle jest? Zagubiona i opalona ziołem drużyna harcerzy jurka owsiaka? Nie zatrzymaliby by nawet staruszka z daltonizmem wkraczającego na pasy na czerwonym świetle.

Od trzech lat dręczy mnie pytanie jak mogłem pójść na urodziny po śmierci Brata. Wiem, że musiał być to rok dwunasty, luty, bo wtedy przestałem nosić tę kurtkę. Mam nadzieję, że się mylę i skasowałem spore obszary pamięci w mózgu.

A przestałem z powodu zaprzeczenia śmierci, zaprzeczenia tego, że jest i każdemu się przytrafia wcześniej lub później. Brat kupił identyczną, w identycznym rzadkim rozmiarze lecz nową za ciężkie pieniądze. Gdy jego żona zaoferowała mi tę kurtkę, płaszcze i garnitury odmówiłem i kazałem oddać biednym a najlepiej spalić i popiół rozsypać po Śląsku. Bidulka chciała by Żył chociaż w ubraniach noszonych przeze mnie. Naśladował mnie we wszystkim. Nawet w tym, że za mnie umarł. Posunął się za daleko. Do tego był jedynym wartościowym komponentem mojej rodziny.

Gdy syn Brata oświadczył to co wyżej pękła we mnie bariera pierwszego etapu zaprzeczenia. Odnalazłem swoją wojskową, austriacką kurtkę w zapomnianej szafie, w zapomnianym pokoju i postanowiłem w niej chodzić ponownie.

(Visited 240 times, 1 visits today)
::: dziennik słowa # , , , , , , , .