mak-afganistan-opium-morfina

A tymczasem w prowincji Kandahar i Helmand w Afganistanie

podziel się

Dojrzewają maki.

W tym roku zbiory zapowiadają się wyjątkowo obficie. Tak przy okazji to Afganistan poza Timorem Wschodnim, Mali i Nigerią, są moimi ulubionymi fantazjami wakacyjnymi. Zrealizuję je i tyle.

Poświęciłem nawet kilka tygodni na rozmowy przez fejsa z panną Emem (czyż to nie jest karma? MM). Z początku szło jak po grudzie. Nigeryjczycy mówią taką dziwną karykaturą angielskiego bez gramatyki. Like jest Lyk. Coś jak Śląski i Polski język. Od biedy można się nawzajem zrozumieć.

Emem troszkę się speszyła gdy pokazałem jej profil FB mojej córki niewiele młodszej od niej. Zaczęła do mnie pisać per “Sir”. Do faka jasnego, ale nici porozumienia nie zerwałem. Zeszło na podróże i tu się ożywiła z całych sił zapewniając, że w Lagos jest bezpiecznie. W sumie to jestem niemal zaproszony. Emem w roli przewodniczki. Żadne tam “true romance”. Ona jest realistką (pewnie ma chłopaka i dobrze).

Bilet do Lagos już od 2.200. Jak mi odjebie to lecę. Można się przespać pod gołym niebem. W nocy temperatura jest przystępna i spada do 30 stopni celcjusza.

kandahar-afganistan-mak-opium

więcej

::: dziennik słowa # , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *